1 Rokitnik


detoksykacja

Tajemniczy Rokitnik – leczy i odmładza

Rokitnik zwyczajny (łac. Hippophaerhamnoides), nazywany również ananasem syberyjskim, to krzew z rodziny oliwnikowatych rosnący przede wszystkim na nadbrzeżnych terenach Azji, zwłaszcza Rosji i Chin, gdzie od wieków cieszy się ogromnym powodzeniem ze względu na właściwości zdrowotne.
Krzewy rokitnika można spotkać również w Europie, zwłaszcza wzdłuż wybrzeży morskich, a także w Polsce, gdzie przede wszystkim znany jest jako roślina ozdobna, sadzona na klombach i w przydomowych ogrodach. Najcenniejszą częścią rośliny rokitnika są jego owoce, z których uzyskuje się sok będący skarbnicą bezcennych dla organizmu przeciwutleniaczy, witamin i minerałów wzmacniających odporność, usprawniających procesy widzenia i wspomagających organizm w walce z procesami starzenia.
Rokitnik posiada owalne, pomarańczowe, przypominające jagody owoce, które zawierają w środku tylko jedną pestkę. Owoce te rosną w dużych skupiskach tuż przy łodydze, stąd w języku rosyjskim krzew ten nazywa się „oblepicha”. Zdrowotne właściwości rokitnika znane i wykorzystywane były już od wieków. W starożytnej Grecji rokitnik ceniony był głównie jako przysmak i środek leczniczy dla koni. Jego dodatek do pasz sprawiał, że zwierzęta szybko przybierały na wadze, i miały gęstą i bardzo lśniącą sierść. Wyciągi z liści i owoców rokitnika używano  do leczenia chronicznych chorób żołądka, w kroplach na serce, schorzeniach wątroby, dróg oddechowych, w gośćcu oraz przy ropnych zakażeniach skóry. W medycynie indyjsko-tybetańskiej rokitnik stosowany był jako środek w chorobach przewodu pokarmowego i zapaleniu płuc oraz jako środek przeciwkrwotoczny. W czasie I wojny światowej żołnierze rosyjscy dostawali suszone owoce rokitnika zamiast tabletek z witaminą C. Owoce rokitnika jak i przetwory z nich otrzymywane są doskonałym źródłem tej witaminy, gdyż jako nieliczne w świecie roślin, nie zawierają enzymu askorbinazy. Dzięki temu w czasie przechowywania, suszenia owoców, czy wytłaczania z nich soku, witamina C nie ulega rozkładowi.
Cenne dla zdrowia właściwości soku z rokitnika wynikają przede wszystkim z bogactwa zawartych w nim związków o szerokim i kompleksowym działaniu. Oprócz witaminy C sok dostarcza witamin z grupy B, a także witaminy E, K, kwasu foliowego oraz mikroelementów: żelaza, boru, manganu i krzemu. Dzięki bogactwu zawartych w nim  polifenoli – naturalnych antyoksydantów: flawonoidów, karotenoidów i antocyjanów, wspiera organizm w walce z wolnymi rodnikami i przyczynia się do hamowania procesów starzenia. Flawonoidy (m.in. rutyna, kwercetyna, kemferol) to związki, które wykazują szereg cennych właściwości. Chronią witaminę C przed utlenieniem i razem z nią odpowiadają za prawidłowy stan tkanki łącznej: chrząstek stawów, krtani, ścięgien, a także kolagenu zawartego w skórze. Flawonoidy i antocyjany uszczelniają i uelastyczniają naczynia krwionośne (z tych właściwości najbardziej znana jest rutyna zawarta w większości środków na przeziębienie). Antocyjany zapobiegają kruchości naczyń włosowatych – najcieńszych naczyń krwionośnych oplatających komórki i dostarczających bezpośrednio do nich składniki odżywcze i tlen. Dzięki antocyjanom naczynka te są elastyczne, szczelne, zabezpieczone przed pękaniem powodującym nieestetyczne wybroczyny na skórze, tzw. „pajączki”. Flawonoidy wykazują dodatkowo działanie przeciwzakrzepowe, gdyż chronią przed tworzeniem się zlepów płytek krwi i skrzeplin w żyłach oraz przeciwmiażdżycowe, zapobiegając odkładaniu się cholesterolu w naczyniach krwionośnych. Związki te mogą przyspieszać także rozkład rakotwórczych substancji dostających się do organizmu wskutek zanieczyszczenia powietrza, wody i z pożywieniem. Tworzą kompleksy z metalami ciężkimi (chelatują metale ciężkie), co ułatwia organizmowi wydalanie tych szkodliwych dla zdrowia pierwiastków. Dzięki tym właściwościom sok z rokitnika stanowi doskonale uzupełnienie diety osób będących w trakcie kuracji oczyszczających organizm.
Sok z rokitnika dostarcza również związków usprawniających procesy widzenia i wykazujących działanie ochronne na skórę. Antocyjany polepszają ukrwienie oka i stymulują produkcję istotnej w procesie widzenia rodopsyny. Podnoszą zatem jakość i ostrość widzenia. Ich zażywanie może obniżać ciśnienie śródgałkowe będące jedną z przyczyn jaskry. Karotenoidy, głównie beta karoten, czyli pro-witamina A, nie tylko nadaje sokowi piękny pomarańczowy kolor, ale także wspomaga funkcjonowanie plamki żółtej oka odpowiedzialnej za ostrość widzenia. Dodatkowo zabezpiecza skórę przed nadmiernym promieniowaniem UV, gdyż jest gromadzony w skórze, gdzie pochłania jego nadmiar. Dzięki tym właściwościom spowalnia procesy starzenia skóry, pomaga dłużej zachować młody wygląd, nadając skórze piękny brązowy koloryt, a dodatkowo może chronić skórę przed nowotworami wywołanymi promieniami UV. Ze względu na te właściwości sok z rokitnika polecany jest szczególnie osobom narażonym na nadmierne promieniowanie słoneczne i korzystającym często z solarium.
Zdrowotne właściwości soku z rokitnika wynikają przede wszystkim z bogactwa zawartych w nim przeciwutleniaczy. Przyjmowanie pojedynczych polifenoli w formie preparatów nie przynosi tak korzystnych efektów dla zdrowia, jakie daje spożywanie naturalnej mieszaniny polifenoli zawartych w naturalnym soku z rokitnika.
Opracowanie: dr Katarzyna Suchoszek-Łukaniuk

2 Magnez


dieta poznań

Skuteczna ochrona przed stresem, zmęczeniem i brakiem koncentracji

Nadmierna pobudliwość i drażliwość nerwowa, problemy z koncentracją, bezsenność, zmęczenie, bolesne skurcze mięśni, czy kołatanie serca, to objawy z którymi każdy z nas nie raz miał do czynienia. Ich przyczyną jest najczęściej niedobór magnezu w organizmie. Pierwiastek ten jest niezwykle ważny dla przekazywania impulsów nerwowych, a tym samym prawidłowej pracy nerwów i mięśni. Jest również potrzebny do prawidłowego przebiegu procesów wytwarzania energii, budowy mocnych kości oraz prawidłowego funkcjonowania układu sercowo-naczyniowego. Odpowiednia ilość magnezu w organizmie jest ważna także dla zachowania równowagi elektrolitycznej organizmu  i funkcjonowania wielu narządów.
Magnez jest czwartym pod względem ilości pierwiastkiem naszego organizmu. Uczestniczy w procesach uzyskiwania i dostarczania energii do tkanek, zwłaszcza do wrażliwych na jego niedobór komórek nerwowych mózgu. Bierze udział w kilkuset reakcjach biochemicznych, m.in. w przemianach metabolicznych węglowodanów, białek i tłuszczów. Jest istotny dla prawidłowej aktywności ok. 300 enzymów i potrzebny do syntezy białek ustrojowych oraz budowy mocnych kości i zębów. Dzięki niemu powstaje w kościach wytrzymała forma fosforanu wapnia zapewniająca stabilność mechaniczną kości. Magnez stanowi integralny składnik błon fosfolipidowych wszystkich komórek w organizmie. Jego obecność ma szczególne znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania zwłaszcza dwóch tkanek: nerwowej i mięśniowej.
Magnez bierze udział w regulacji przewodzenia impulsów nerwowych  zarówno w obrębie poszczególnych komórek nerwowych (neuronów) jak i pomiędzy nimi. W błonach komórek nerwowych tworzy wraz z fosfolipidami kompleksy odpowiedzialne za ich stabilizację. Zapewnia to prawidłowe przewodzenie impulsów elektromagnetycznych wzdłuż komórki nerwowej, co z kolei warunkuje prawidłową pracę układu nerwowego. Magnez przeciwdziała także nadmiernemu uwalnianiu neuroprzekaźników, czyli substancji sygnałowych przenoszących impulsy nerwowe pomiędzy poszczególnymi neuronami. Dzięki temu przewodnictwo nerwowe jest prawidłowe i o odpowiednim natężeniu, co pomaga nam łatwiej zachować spokój w sytuacjach trudnych i stresujących. Przeciwdziała też nadpobudliwości i drażliwości nerwowej. Magnez jest także ważny dla utrzymania odpowiedniej aktywności układu nerwowego w sytuacjach zmęczenia i wyczerpania. Pomaga zachować odpowiednią koncentrację w czasie pracy i codziennych aktywności.
Prawie połowa puli magnezu obecnego w organizmie znajduje się w mięśniach, gdyż jest on niezbędny dla utrzymania ich prawidłowych funkcji. Jest niezbędny do wytwarzania energii potrzebnej do pracy  mięśni. Reguluje napięcie mięśni, wspomaga leczenie kontuzji, przewlekłego zmęczenia i fibromialgii. Magnez jest szczególnie ważny dla prawidłowej pracy najważniejszego mięśnia naszego organizmu – serca. Regulując napływ wapnia do komórek (zapobiega jego nadmiarowi) zapewnia prawidłową kurczliwość mięśnia sercowego. W ten sposób chroni serce przed zbyt silnymi i częstymi skurczami i pomaga utrzymać prawidłowy rytm pracy serca. Ma to korzystny wpływ na utrzymanie prawidłowego ciśnienia tętniczego krwi i zapobiega nadciśnieniu, dlatego osobom z nadciśnieniem zaleca się spożywanie pokarmów bogatych w magnez.
Błony komórkowe neuronów i mięśni są wrażliwe na niedobór magnezu. Pozbawione stabilizującego je magnezu mają zbyt dużą przepuszczalność. Prowadzi to do nadmiernego gromadzenia się jonów sodu i wapnia oraz obniżenia stężenia potasu w komórce. Wywołana niedoborem magnezu zmiana stężenia sodu, potasu i wapnia prowadzi do zaburzeń przewodnictwa impulsów nerwowych i zwiększa kurczliwość włókien mięśniowych (zarówno szkieletowych jak i gładkich), co często odczuwamy poprzez bolesne skurcze mięśni w różnych częściach ciała.
Spożywanie żywności wysoko przetworzonej, restrykcyjne diety odchudzające, życie w pośpiechu i stresie przyczyniają się do niedoborów magnezu. Jego stężenie w organizmie zmniejsza się również pod wpływem niektórych leków, dużego wysiłku fizycznego oraz wskutek niektórych chorób. Na ilość przyjmowanego z dietą magnezu szczególną uwagę powinni zwracać sportowcy i osoby intensywnie uprawiające sport, gdyż podczas wzmożonego wysiłku fizycznego, następuje utrata magnezu i może dojść do odwodnienia organizmu i zaburzenia równowagi elektrolitowej.

Opracowanie: dr Katarzyna Suchoszek-Łukaniuk

3 Kokos i olej kokosowy


odchudzanie poznań

Tajemnica zdrowia i szczupłej sylwetki

Nie wiadomo dokładnie, skąd pochodzi palma kokosowa, można się jedynie domyślać, że z Polinezji lub południowo-wschodniej Azji. Orzech kokosowy może przepływać wiele tysięcy kilometrów, nie tracąc przy tym zdolności do kiełkowania, dzięki temu rozprzestrzenił się na całym świecie na wszystkich tropikalnych ziemiach. Nazwa pochodzi od hiszpańskiego coco – duch, widmo. Być może przez trzy wgłębienia kiełkowe w skorupie, miał dla Hiszpanów dziwny wygląd.
Kokos należy do rodziny palm. Zazwyczaj rośnie maksymalnie do wysokości 30 m. Duże, pierzaste liście mają długość maksymalnie 6 m. Kwiatostan składa się z setek męskich i tylko kilku kwiatów żeńskich, z których po zapyleniu rosną i dojrzewają przez 12 – 15 miesięcy owoce. Wbrew pozorom, z punktu widzenia botanicznego, kokos wcale nie jest orzechem, ale pestkowcem (według niektórych ziarniakiem). Kształt jest okrągły lub lekko jajowaty o długości ok. 25 cm i wadze maksymalnie 8 kg.
Przy zakupie kokosa, należy nim wstrząsnąć, by przekonać się czy w jego wnętrzu jest jeszcze mleczko kokosowe, bowiem wyschnięte jądro kokosa jest niejadalne. Sam kokos może być przechowywany tak długo, jak długo skorupa nie jest uszkodzona a w jego wnętrzu jest jeszcze mleczko. Należy jednak pamiętać o tym, że zanim orzech trafi do naszego domu, przebywa on długą podróż i nie należy się zbyt ociągać z jego spożyciem. Po rozłupaniu można go przetwarzać, suszyć lub zamrażać.
By spożyć orzech kokosowy, należy najpierw go rozłupać. zdieta poznańe W tym celu trzeba najpierw wywiercić w nim dziurę, przelać mleczko kokosowe do jakiegoś naczynia, następnie owinąć owoc jakimś ręczniczkiem kuchennym lub innym materiałem, położyć na podłodze i celnie uderzyć młotkiem. Najlepiej schrupać go na surowo. Obecnie istnieje możliwość zakupienia wiórków kokosowych, które można dowolnie przetwarzać. Smaczne są też płatki kokosowe jedzone z mlekiem lub jogurtem. Z kolei sok z kokosa jest dobrym dodatkiem do alkoholi. Schłodzone mleko kokosa jest bardzo orzeźwiające, z wysuszonego jądra kokosa można wyrabiać śmietankę kokosową lub olej.
Kokos jest bardzo smaczny i do tego wartościowy – zawiera witaminy B2, B6, C i E oraz kwas foliowy, potas, wapń, magnez, fosfor, żelazo, sód i cynk. Wartość energetyczna wynosi ok. 620 kcal.
W sanskrycie palma kokosowa znana jest pod nazwa „kalpa vriksha”, co znaczy „drzewo dostarczające wszystkiego, co potrzebne do życia”, w języku malajskim znana jest jako „pokokseribuguna”, co oznacza „drzewo tysiąca zastosowań”, na Filipinach nazywa sie ja „drzewem życia”, zaś mieszkańcy wysp Pacyfiku mówią o owocu palmy kokosowej - „lekarstwo na wszelkie choroby”.Co kryje się w orzechu kokosowym?

Orzech kokosowy to jeden z najcenniejszych darów natury. Im młodszy jest owoc, tym silniejsze są jego właściwości. Z owocu kokosa uzyskujemy miąższ (zwany tez „bielmem”), sok (zwany inaczej „wodą kokosową” lub „mlekiem kokosowym”) oraz olej kokosowy.
Miąższ kokosowy jest biały i mięsisty. Po jego wysuszeniu otrzymuje się tzw. „koprę”, która składa się w około 70% z tłuszczu, 14% z cukru i 7% z białka. Miąższ składa się głównie z nasyconych kwasów tłuszczowych. Nie są to jednak takie tłuszcze, jak te zawarte np. w mięsie czy nabiale, a tłuszcze o średniej długości łańcucha atomów węgla (8-12 atomów), co sprawia, że są o wiele łatwiej trawione i przyswajalne.
Sok znajduje się we wnętrzu owocu. Woda, zanim dotrze do środka takiego orzecha i stanie się sokiem kokosowym, przemierza długą drogę z gleby, poprzez cały pień, aż do owocu. podczas tej wędrówki jest ona wielokrotnie filtrowana, dlatego nie zawiera żadnych zanieczyszczeń i sprawia, że woda kokosowa jest płynem sterylnym, aż do momentu otwarcia orzecha. Sok z wnętrza młodego kokosa ma niemal identyczny skład, jak osocze ludzkiej krwi. Podczas II Wojny Światowej był on stosowany  jako płyn do transfuzji, stosowany gdy zabrakło krwi naturalnej. Orzech kokosowy jest więc „naturalnym dawcą krwi”. Do dziś stosuje się tę metodę w krajach słabo rozwiniętych. Woda kokosowa łatwo miesza się z krwią i jest szybko przyswajana przez organizm człowieka. Stosuje się ją dożylnie w postaci kroplówek, jako zastępczy płyn fizjologiczny nawadniający organizm i uzupełniający niedobory elektrolitów. Musi jednak być przetaczany wprost z owocu, gdyż tylko wtedy zachowuje swą sterylność. Sok kokosowy jest jednym z najbogatszych źródeł elektrolitów. Zawiera ich więcej niż większość napojów izotonicznych używanych przez sportowców. Zawiera tez więcej potasu niż banany. Zalecany jest przy biegunce, wymiotach i problemach żołądkowych.
Olej kokosowy (masło kokosowe, tłuszcz kokosowy) - olej otrzymywany poprzez tłoczenie i rozgrzanie kopry - twardego miąższu orzechów palmy kokosowej (CocosNucifera). Spotykany najczęściej jako rafinowany, odkwaszany i wybielany. W postaci płynnej jest lekko żółty. W temperaturze poniżej 25°C przybiera wygląd przypominający ścięty, biały tłuszcz (stąd nazwany także masłem kokosowym).
Bardzo rzadko występuje w sprzedaży jako olej tłoczony na zimno, który pozostawiony jest jako naturalny, z typowym, kokosowym zapachem, przez co jest bardzo cennym, poszukiwanym i drogim produktem. Rafinowana wersja jest prawie bezzapachowa.Kokosowe „kuchenne” rewolucje

Olej kokosowy stosuje się wewnętrznie, jako lek oraz w kuchni, jako środek spożywczy, a także do użytku zewnętrznego.
Ze względu na swoją stałą postać olej nadaje się do smarowania pieczywa, można także z powodzeniem zastąpić nim masło w pieczeniu. Idealny do smażenia w wysokich temperaturach, nie pali się, nie jełczeje, a dzięki swoim właściwościom smakowym oraz aromacie nadaje potrawom orientalny charakter.
Praktycznie nie zawiera utleniających się kwasów tłuszczowych, co sprawia, że jest bardzo stabilny podczas smażenia w wysokich temperaturach, a do tego jest o wiele zdrowszy od niektórych, bardziej popularnych olejów. Nie każdy wie, że oleje takie jak: sojowy, słonecznikowy lub z orzeszków ziemnych nie powinny być podgrzewane do wysokich temperatur.
Olej kokosowy jest też pierwszym tłuszczem, który nie przyczynia się do budowy tkanki tłuszczowej, a wręcz przeciwnie, pobudza przemianę materii i wspomaga ubytek wagi przy nadwadze.

ZASTĄPIENIE DZIENNEGO SPOŻYCIA TŁUSZCZÓW
OLEJEM KOKOSOWYM MOŻE SPOWODOWAĆ
SPADEK WAGI O OKOŁO 0,5 KG TYGODNIOWOZastosowanie oleju kokosowego w medycynie naturalnejOlej kokosowy ma bardzo ciekawy skład i proporcje składników o wysokiej wartości zdrowotnej.Skład:
zawiera nasycone kwasy tłuszczowe (ok. 80-90%):

  • 50-60% kwasu laurynowego C12
  • 15-20% kwasu mirystynowego C14
  • 7-12% kwasu palmitynowego C16
  • 5-11% kwasu kaprylowego C8
  • 4-9% kwasu kaprynowego C10
  • 1,5-5% kwasu stearynowego C18
  • 1-1,5% kwasu kapronowego C6
  • oraz nienasycone kwasy tłuszczowe:
  • 4-10% kwasu oleinowego C18
  • ok. 2% kwasu linolowego C18
  • do 0,2% kwasu linolenowego C18

 
Około połowę zawartości takiego oleju stanowi kwas laurynowy, który w organizmie przekształca się w monolauryn. Kwas laurynowy występuje w naturze w dużych ilościach tylko w orzechu kokosowym i w mleku matki, wraz z  którym dostaje się do organizmu dziecka i tam buduje jego odporność od samych narodzin. Ma on silnie bakteriobójcze i wirusobójcze właściwości, niszczy drobnoustroje pokryte otoczką lipidową (zalicza się do nich m.in. wirus HIV, cytomegalowirus, wirus opryszczki, przeziębienia, a także bakteria Helicobacterpylori, wywołująca wrzody żołądka i nowotwory układu pokarmowego). Inaczej niż antybiotyki, które zabijają całą florę bakteryjną organizmu - w tym także tą dobroczynną - monolauryn atakuje tylko szkodliwe wirusy i bakterie.
 
Kokosy zawierają też kwas kaprylowy, który ma podobne działanie. Zawartość tych dwóch związków sprawia, że olej kokosowy pomaga wzmacniać odporność organizmu, wykazującsilne właściwości antybakteryjne, antywirusowe i antygrzybicze.
Z kolei na powierzchni skóry antybakteryjne i antywirusowe właściwości kwasu laurynowego sprawiają, że znakomicie nadaje się do zwalczania infekcji, wysypek i egzem, a także przyczynia się do leczenia drobnych skaleczeń i mikrourazów skóry oraz łagodzi świąd i ból po ukąszeniach owadów.
Pomaga zwalczyć schorzenie zwane „stopą sportowca” lub „stopą atlety” – uciążliwą, długotrwałą grzybicę stóp. Olej kokosowy może być także z dobrym rezultatem stosowany na cerę trądzikową, wówczas najlepiej działa połączone stosowanie wewnętrznie i zewnętrznie.
W medycynie naturalnej używany jest więc do leczenia bardzo wielu schorzeń i dolegliwości, takich jak: bóle zębów, trądzik, opryszczka, wypryski, egzema, zapalenia i owrzodzenia skóry, syfilis, łysienie, siniaki, oparzenia, kaszel, przeziębienia, gorączka, osłabienie odporności, choroby układu trawienia, wrzody, kamienie nerkowe, bolesne i nieregularne miesiączki, niedobory witamin, astma, osteoporoza i wiele innych.Olej kokosowy zawiera także naturalne antyoksydanty, które zwalczają wolne rodniki, spowalniając procesy starzenia się skóry, sprawiając jednocześnie, że staje się ona jędrna i elastyczna. Olej ten stosowany jest również jako lek przy chorobie Crohna (wrzodziejące zapalenie jelita grubego) i przy cukrzycy typu ll.Olej kokosowy w kosmetyce

Nieocenione są też wartości oleju kokosowego w kosmetyce. Olej posiada właściwości nawilżające, może być stosowany na skórę całego ciała, a także jako maseczka lub serum na włosy.
Wspomaga gojenie się ran, hamuje pojawianie się plam na skórze, działa łagodząco przy chorobach skóry (egzemy), spowalnia starzenie i opóźnia powstawanie zmarszczek, nawilża i wygładza skórę.
Jako jedyny olej chroni włosy przed utratą protein, dzięki swej specyficznej budowie olej kokosowy jest w stanie wniknąć w strukturę włosa i dokładnie go nawilżyć, dzięki czemu włosy stają się miękkie, lśniące i mocne.
Stosowanie na skórę głowy wzmacnia cebulki, zapobiegając wypadaniu włosów. Zwiększa ukrwienie skóry i pomaga w walce z łupieżem. Można stosować jako maseczkę na całą długość włosów (a także skórę) przed myciem, lub nałożyć na same końcówki, aby zapobiec ich rozdwajaniu.
 
Kariera orzecha zza morza

Zarówno olej kokosowy, jak i same owoce kokosa przez dziesiątki lat były potępiane. Wiązało się to z zawartością w nich nasyconych kwasów tłuszczowych, które uważano za sprzyjające rozwojowi takich chorób, jak otyłość, zawały czy miażdżyca.
Jednak żywym dowodem na nieprawdziwość takiej teorii są mieszkańcy wysp Pacyfiku, którzy kokosy jedzą na co dzień w dużych ilościach. Ludzie Ci nie chorują na żadną z przytoczonych chorób. Cieszą się świetnym zdrowiem, świetną kondycją i smukłymi sylwetkami, choć niemal cały tłuszcz, jaki spożywają, pochodzi z kokosów.  Choroby cywilizacyjne, tak rozpowszechnione w świecie Zachodu, wydają się trzymać od nich z daleka.
Na szczęście coraz większa dostępność i rosnąca popularność produktów uzyskiwanych z orzecha kokosowego sprawia, że szersza rzesza Zachodnich konsumentów może przekonać się o jego walorach zdrowotnych, nie tylko zastępując nim olej czy masło, lecz także w dosłownym znaczeniu tego słowa, doświadczając jego pozytywnych właściwości na własnej skórze, która dzięki stosowaniu tego oleju staje się coraz lepiej nawilżona i odżywiona.Źródło: www.planetazdrowie.pl

4 Chlorella Pyrenoidosa


Idealna równowaga Twojego organizmu

Ten maleńki, jednokomórkowy glon zawiera niemal wszystkie potrzebne naszym organizmom składniki odżywcze. Ma wyjątkową gamę komponentów: niezbędne aminokwasy, nasycone i nienasycone kwasy tłuszczowe, liczne cenne witaminy, minerały i pierwiastki śladowe. Zawiera więcej witaminy B12 niż wątroba wołowa. Pod względem zawartości chlorofilu żadna roślina zielona nie może się równać z chlorellą.
W tym mikroskopijnym organizmie zamknięta jest niezwykła energia biologiczna. Dzięki właściwościom łączenia i usuwania toksyn z organizmu, jest cennym elementem diety w profilaktyce wielu cywilizacyjnych chorób.

Co to jest chlorella?

Na naszej planecie w morzach i wodach słodkich żyje łącznie około 23000 rodzajów alg. Większość ich istnieje od zamierzchłych czasów. Skamieniałości pochodzące z ery prekambryjskiej dowodzą że chlorella istnieje już od ponad 2500 milionów lat.
W przeciwieństwie do Japonii i Chin chlorella była prawie nieznana w Europie. Dopiero w połowie XX wieku pojawiły się pierwsze opracowania naukowe na jej temat. Od tego czasu wiedza o niezwykłych właściwościach chlorelli znacznie się wzbogaciła.Jak rośnie chlorella?

Niewielkie ilości chlorelli umieszczane są w butelkach z płynnym roztworem składników odżywczych.
Po pierwszym podziale komórek są one przenoszone na zewnątrz do stawów hodowlanych z bogatą zawartością składników odżywczych na 7-12 dni. Następną fazą jest przelewanie do kolejnych coraz większych stawów. Po odfiltrowaniu suszy się ją do postaci proszku. Zanim uzyskany proszek zostanie zamieniony w produkt końcowy (tabletki, ekstrakty, napoje, batoniki) jest poddawany rygorystycznym badaniom jakości.
Tylko taki proces gwarantuje higienę oraz naturalność namnażania zielonej algi chlorelli. Reżim produkcyjny absolutnie zabrania używania jakichkolwiek chemicznych środków ochrony czy nawozów. Tabletkowanie chlorelli jest przeprowadzane bez użycia żadnych dodatków przez wysokiej klasy specjalistów. Zatem tabletka chlorelli nie zawiera nic poza Chlorellą Pyroneidosą w jej najczystszej postaci. Chlorella wyłapuje substancje toksyczneChlorella pochłania substancje toksyczne oraz bakterie chorobotwórcze z niezwykłą wręcz szybkością.
Ta bardzo użyteczna właściwość dla organizmu ludzkiego może być problemem w naturalnych zbiornikach wodnych, jeśli hodowla nie podlega kontroli. Przyciągając rozmaite toksyny chlorella zmniejsza tym samym swą przydatność dla ludzi jako środka odtruwającego. Innymi słowy, gdyby komórki chlorelli zaabsorbowały już jakieś toksyny zanim zostały z nich wyprodukowane tabletki, wartość tych produktów z punktu widzenia detoksykacji organizmu ludzkiego mogłaby być niewielka. Dlatego należy zwrócić baczną uwagę, aby nabywany przez nas produkt posiadał międzynarodowe znaki jakości, gwarantujące najwyższą czystość, a tym samym przynosił korzyści dla naszego organizmu.
Wszelkie wysiłki zmierzające do produkcji chlorelli w warunkach naturalnych kończyły się niepowodzeniem. To znaczy jakość uzyskanego produktu była bardzo niska. Niemożliwą jest bowiem rzeczą zabezpieczenie jeziora przed dostępem bakterii, jak również utrzymanie w nim prawidłowego pH. Nawet pomimo ścisłego reżimu produkcyjnego i nieustannej kontroli jest możliwe wykrycie śladowych ilości metali ciężkich w produktach otrzymywanych z chlorelli. Ponieważ chlorella chłonie toksyny ze swego otoczenia jak gąbka, ciężko sobie wyobrazić otrzymanie w 100% pozbawionego zanieczyszczeń produktu. Tak więc produkcja odbywa się w sztucznych, specjalnie do tego celu zaprojektowanych zbiornikach. Gwarantuje to znakomitą jakość produktu.Jak działa chlorella?Reguluje pracę jelit

Zaparcia to coraz częstsza dolegliwość związana z rozwojem cywilizacji. Używanie tradycyjnych środków przeczyszczających nie rozwiązuje problemu i po dłuższym czasie może doprowadzić do poważnych schorzeń przewodu pokarmowego. Chlorella stosowana jako codzienne uzupełnienie diety przywraca prawidłowy transport jelitowy i regeneruje przyjazną florę bakteryjną na całej długości przewodu pokarmowego. Wypróżnienia staja się częstsze i regularne. W Stanach Zjednoczonych nazwano Chlorellę wielkim regulatorem,  ponieważ równoważy wszelkie odchylenia organizmu od normy. Interesującym zjawiskiem jest równa skuteczność działania Chlorelli w przypadku zaparć oraz biegunek.Oczyszcza organizm
 
W dzisiejszych czasach główną przyczyną wielu przewlekłych chorób są toksyny, metale ciężkie pochodzące z zanieczyszczonego środowiska oraz konserwanty.
Chlorella poprzez swoją unikalną budowę komórkową nieodwracalnie wiąże je i usuwa z organizmu. Ponadto uszczelniając ścianki jelit zapobiega wtórnym zatruciom czyli przenikaniu składu stolca do krwiobiegu. W sytuacjach szczególnego nasilenia uwalniania się toksyn z tkanek organizmu takich jak: post, intensywne odchudzanie, głodówka czy wizyta w saunie, Chlorella jest niezastąpiona. Absorbując toksyczne związki zapobiega przeciążeniu nerek i wątroby.Buduje odpornośćStres, zanieczyszczenie środowiska, antybiotyki powodują osłabienie naturalnych funkcji obronnych organizmu. Chlorella w odróżnieniu od antybiotyków niszczy jedynie bakterie patogenne, wspomagając jednocześnie wzrost i rozprzestrzenianie się przyjaznej flory bakteryjnej. CGF  (tzw. czynnik wzrostu chlorelli) pobudza produkcję makrofagów, które odpowiedzialne są za pochłanianie i niszczenie szkodliwych substancji, komórek nowotworowych, bakterii i wirusów.
Dlatego Chlorella jest szczególnie cenna w okresie jesienno-zimowym jako środek w profilaktyce przeciwgrypowej.
Jest pomocna w schorzeniach takich jak reumatyzm, artretyzm, cukrzyca, zaburzenia ciśnienia, trawienia i wchłaniania, jak również w wirusowych i bakteryjnych infekcjach, grzybicach oraz alergiach.Odmładza organizmW Japonii będącej największym konsumentem Chlorelli średnia wieku jest najwyższa na świecie. Chlorella przyspiesza regenerację uszkodzonych tkanek oraz DNA. Zapobiega przedostawaniu się szkodliwych substancji do krwiobiegu.
Chlorella bogata jest w biologicznie czynne substancje o charakterze antyoksydacyjnym. Chronią one komórki przed niszczącym działaniem wolnych rodników powodujących przedwczesne starzenie się organizmu. Chlorella zapobiega chorobom serca, skóry, arteriosklerozie oraz zaćmie. Znaczna zawartość ksantofilu przeciwdziała pogarszaniu się wzroku.Poprawia kondycję psychiczną i fizycznąPrzyjmujący Chlorellę zauważają zwiększenie swych możliwości fizycznych i intelektualnych. Następuje poprawa pamięci oraz zdolności do koncentracji. Dzieje się tak na skutek wzajemnie wzmacniającego się oddziaływania takich substancji jak CGF (Czynnik Wzrostu Chlorelli), witamin z grupy B i chlorofilu. Kwasy nukleinowe zawarte w CGF stymulują energię i siły życiowe. Chlorofil sprzyja produkcji czerwonych krwinek, zapewniając optymalne dotlenienie. W lepiej zaopatrzonych w tlen i składniki odżywcze komórkach nasila się metabolizm. Skutkuje to zwiększeniem energii życiowej oraz motywacji do działania.
Chlorella ma niezwykłą zdolność do eliminowania z organizmu zanieczyszczeń, szczególnie metali ciężkich, jak również organicznych środków czyszczących, środków owadobójczych, nawozów i wielu innych cywilizacyjnych zanieczyszczeń.
Zdolności odtruwające chlorelli zauważono już wiele lat temu, wówczas to badacze zaczęli przyglądać się baczniej jej strukturze komórkowej. Otóż błona komórkowa chlorelli składa się z trzech warstw ochronnych bardzo odpornych na czynniki zewnętrzne. Warstwy te są podstawą oczyszczających właściwości chlorelli. Najgrubsza jak i średnia błona komórkowa wiążą toksyczne substancje. Składają się one z mikrowłókien celulozowych, które formują bardzo ustrukturyzowaną sieć, w której metale ciężkie zostają uwięzione, jak w pajęczynie. Ponadto średnia błona komórkowa chlorelli zawiera sporopollein - substancję która nierozerwalnie łączy toksyczne materiały.
 Także proteiny, z których składa się alga są bardzo skuteczne w wiązaniu metali ciężkich. Chlorella może absorbować ogromną ich ilość. A w naszym przewodzie pokarmowym nie brakuje przeróżnych zanieczyszczeń pochodzących od chemii rolnej czy skażenia środowiska. Naukowcy naliczyli około 200 przeróżnych zanieczyszczeń, które dostają się codziennie do naszego przewodu pokarmowego.
W krajach uprzemysłowionych niemożliwa jest ucieczka od tych zanieczyszczeń.Chlorella a nowotwory
 
Rak - przekleństwo ludzkości

W ciągu ostatnich kilku lat został dokonany znaczny postęp w leczeniu raka. Dziś przyczyny choroby mogą być wskazane z większą precyzją. Dlatego chcąc zapobiec wystąpieniu raka, kładzie się nacisk na dietę ubogą w tłuszcze, natomiast bogatą w świeże owoce i warzywa. Jak powszechnie wiadomo toksyczne substancje leżą u podstaw tworzenia się raka.
Układ immunologiczny chroni organizm przed zanieczyszczeniami oraz inwazją obcych organizmów, takich jak bakterie i wirusy. Niszczenie zarazków i neutralizacja toksyn zachodzi przy udziale krwinek białych: limfocytów B pochodzących ze szpiku kostnego, limfocytów T z grasicy, które zwalczają wirusy, oraz makrofagów, odpowiedzialnych za fagocytozę (pochłanianie i niszczenie) szkodliwych substancji i komórek nowotworowych.
Jednym ze sposobów walki z nowotworem jest stymulacja produkcji makrofagów. Interferon, substancja wytwarzana przez komórki immunologiczne, pobudza produkcję makrofagów i dlatego ma silne działanie przeciwwirusowe i przeciwnowotworowe, a chlorella jest znanym czynnikiem pobudzającym wytwarzanie interferonu. Stwierdzono, że zastrzyki z chlorelli stymulują układ odpornościowy i odtruwają krew w ciągu 72 godzin. 
Wykazano, że glikoproteina wyodrębniona z chlorelli ma działanie przeciwnowotworowe w przypadkach mięsaka (rodzaj nowotworu, który atakuje mięśnie i kości).
 
Chlorella chroni

Z pewnością spożywanie chlorelli pomnaża efekty zdrowego odżywiania. Ponadto liczba ludzi chorych na raka jest niższa w Azji niż w Europie. Azjatycka kuchnia jest bogatsza w algi i włókna. W samej tylko Japonii konsumuje się ponad dwa tysiące ton chlorelli rocznie. Chlorella ma dwie właściwości mobilizujące organizm do odpierania ataku nowotworu:
- wzmaga naturalny proces oczyszczania organizmu
- wspomaga obronę immunologiczną poprzez zwiększenie produkcji interferonu Chemioterapia i radioterapia Radioterapia czy chemioterapia mają na celu zniszczenie nowotworu, ale jednocześnie zatruwają organizm. Dlatego zalecane jest równoczesne przyjmowanie chlorelli od 5 do 6 gram codziennie podczas okresu tych terapii. Radioterapia, chemioterapia czy jakiekolwiek operacje nie powinny powstrzymać od dalszego przyjmowania chlorelli! Wręcz przeciwnie, właśnie w tym okresie zaleca się zwiększenie dawki do 10 gram dziennie.Odkrycia naukowe W badaniach przeprowadzony na Uniwersytecie Virginia (USA) w 1990 roku, pacjenci cierpiący na nowotwór mózgu zostali poddani leczeniu chlorellą. Pomimo zaawansowanego stanu choroby, wszyscy oni zauważyli znaczną poprawę, rzadziej chorując oraz łapiąc różne infekcje. Dwa lata później 30% z poddanych próbie pacjentów nadal żyła.Przykłady:


•    Dr K. Steenblock, amerykański lekarz, leczył lekarza cierpiącego na raka gruczołu limfatycznego. Po sześciu tygodniach brania chlorelli (27 gram dziennie) hemogram pacjenta wykazał znaczną poprawę. Wiele badań dowiodło, że chlorella posiada właściwości anty-nowotworowe i wydłuża średnią życia.
•    Mężczyzna w wieku 60 lat przeszedł operację raka prostaty. Operacja, jak i klasyczne metody leczenia były dobrze tolerowane z dzienną sześciogramową dawką chlorelli. Pacjent od czasu do czasu przyjmował również duże dawki chlorelli (20 i więcej gram). Ucieszył się niezmiernie, gdy po sześciu miesiącach dowiedział się, że jego zdrowie wróciło do normy.WAŻNE
Chlorella nie jest lekiem na raka! Tym niemniej, pomaga lepiej znosić intensywne leczenie, jak również stanowi doskonały środek wspomagający.Źródło: www.planetazdrowie.pl

5 Spirulina


Cudowna alga

Płytkie zatoki morskie, w których woda zawiera duże stężenie substancji mineralnych i związków organicznych zawsze uchodziły za kolebkę życia. A dziś, gdy na nasze zdrowie coraz większy wpływ wywiera postępująca degradacja środowiska naturalnego i coraz mniej wartościowe pokarmy, woda określonych akwenów zawierająca większe stężenie soli mineralnych, oferuje człowiekowi niezwykły dar, wypełniony pradawnymi siłami witalnymi przyrody: szmaragdowozieloną mikroalgę spirulina platensis – roślinę o wysokiej wartości odżywczej i potężnych walorach leczniczych.
Algę spirulina określa się, nieco poetycko, jako „mleko Matki Ziemi” z uwagi na niezwykle wysokie stężenie bardzo rzadkiego kwasu gammalinolenowego, będącego ważnym składnikiem kobiecego pokarmu, ale też „zielonym mięsem”, z powodu niespotykanie wysokiego udziału wysokowartościowego białka. Jego udział sięgający od 60 do 65 procent jest blisko trzykrotnie większy od zawartości białka w mięsie.
Spirulina stanowi jednocześnie naturalny koncentrat ważnych dla życia związków mineralnych, pierwiastków śladowych, witamin, enzymów i innych związków witalnych oraz szczególnie cenny nośnik witalizującej energii światła, tzw. biofotonów.
Zgodnie z wynikami badan naukowych, w ramach uzupełnienia dziennej diety wystarczają 4 gramy (ok. 8 tabletek) spiruliny, by osiągnąć wyraźną poprawę ogólnej witalności oraz bardzo różnorodne, często spektakularne efekty lecznicze. Prowadzone w wielu krajach programy badawcze jednoznacznie potwierdzają korzystny wpływ tej algi na zdrowie jakimi są m.in.:
odtruwanie organizmu, np z metali ciężkich, jak będącej składnikiem dentystycznego amalgamatu rtęci zawierających chlor węglowodorów pochodzących z resztek pestycydów;

  • działanie przeciwwirusowe obejmujące między innymi wirusy typu Herpes (opryszczka, półpasiec), wirusy grypy, jak również wirusy odry, świnki a nawet w pewnym stopniu HIV,
  • działanie przeciwrakowe, przede wszystkim w wypadku nowotworów wątroby oraz generalne przeciwdziałanie przerzutom,
  • wzmacnianie systemu immunologicznego,
  • ogólne pobudzanie zdolności regeneracyjnych i autoterapeutycznych organizmu,
  • poprawa przemiany materii,
  • stabilizowanie naturalnej flory przewodu pokarmowego,
  • pobudzenie procesu krwiotwórczego,
  • obniżenie poziomu cholesterolu,
  • obniżenie nadwagi,
  • ograniczenie niszczycielskiego wpływu wolnych rodników na komórki.

Przy tym wszystkim algi spirulina nie są, z medycznego punktu widzenia, żadną formą lekarstwa. Jest to ni mniej ni więcej tylko szczególnie wysokowartościowy pokarm, spełniający liczący już sobie ponad 2000 lat postulat wspomnianego wcześniej Hipokratesa, uchodzącego powszechnie za ojca współczesnej medycyny: ”Wasze pokarmy winny być waszymi lekami, a leki wasze – pokarmami”. Spiruliny nie trzeba przyjmować wyłącznie w formie tabletek. Smakujące szpinakiem o lekko orzechowym posmaku algi można spożywać w formie domieszki do miksowanych napojów, jako dodatek do chleba oraz rozmaitych innych potraw, wzbogacając tym samym codzienną dietę nie tylko o nowe warianty smakowe, ale i o niezwykły efekt kolorystyczny.
Naukowcy już niemal od czterdziestu lat próbują dociec, na czym dokładnie polega mechanizm niezwykłych właściwości leczniczych tej mikroalgi. Jednak na trop prastarych sił witalnych tej rośliny udało się wpaść stosunkowo niedawno, głównie na skutek najnowszych, po części bardzo spektakularnych odkryć dokonanych przez biologów i biofizyków, pozwalających w zupełnie nowym świetle spojrzeć na biochemiczną „maszynerię człowieka”.
Spirulina ma ciemno niebiesko-zielony kolor, bo jest bogata w genialny niebieski polipeptyd Phycocyyanin. Badania pokazują, że ten polipeptyd działa na szpik kostny, który z kolei umożliwia produkcje białych krwinek i dotlenia czerwone krwinki.
Chińscy naukowcy odkryli stymulujące działanie tej substancji na budowę krwi, poprzez wspomaganie budowy białych krwinek, nawet gdy szpik kostny jest uszkodzony przez substancje toksyczne i promieniowanie.
Bazując na tym działaniu, Spirulina jest zarejestrowana w Rosji jako „pożywienie zdrowotne”, używane przy leczeniu ludzi z chorobą popromienną. Dzieci z okolic Czarnobyla cierpiały z powodu trującego promieniowania jedząc rośliny rosnące w strefie zagrożenia. Ich szpik kostny jest uszkodzony, co czyni je podatnymi na zagrożenia zewnętrznego środowiska. Uszkodzony szpik nie jest w stanie produkować zdrowych białych krwinek, dzieci są, więc anemiczne i cierpią na liczne alergie, o bardzo ciężkich objawach. Ich leczenie dawką 5 gram spiruliny każdego dnia, dało wspaniałe rezultaty i spowodowało spektakularne powroty do zdrowia w ciągu sześciu tygodni. Dzieci nieleczone spiruliną pozostały w dalszym ciągu chore.
Na świecie jest wiele gatunków bakterii występujących w środowiskach o różnych parametrach fizyko-chemicznych. Bakterie chorobotwórcze, mają swoje „ulubione” siedlisko, w którym świetnie się czują i rozmnażają. Jednym z tych środowisk warunkujących możliwość bytu i spełniania swych funkcji fizjologicznych jest kwaśne pH krwi człowieka.
Czemu to kwaśne środowisko jest tak destrukcyjne dla ustroju?
Idealne pH krwi to 7,365. Kiedy pH staję się kwaśne, komórka robi 2 rzeczy. Pierwsza z nich to rozpada się, gnije a jej gnijące resztki stają się pożywieniem dla bakterii, które zaczynają się rozmnażać produkując swoje własne toksyny. W organizmie przybywa coraz więcej toksyn.
Mimo wszystko, chęć do życia jest tak silna w przyrodzie, że komórka będzie próbowała się ratować. Dlatego inną rzeczą, jaką mogą zrobić komórki, pomimo toksycznego i kwaśnego środowiska jest to, że zaczynają mutować, aby przetrwać w nowych warunkach. Odczuwamy brak energii, zmęczenie, kiepskie samopoczucie, mamy kłopoty z trawieniem, na skórze pojawiają się zmiany patologiczne. Po dłuższym czasie zakwaszenia organizmu pojawiają się bóle, zwykle w miejscu najsłabszym genetycznie. Nie ma bólu bez zakwaszenia.


Jaką zatem rolę spełnia spirulina?Dzięki ogromnej ilości związków chemicznych o odczynie zasadowym, spirulina wspomaga utrzymanie równowagi kwasowo- zasadowej tak istotnie ważnej do przebiegu prawidłowych procesów biochemicznych organizmu człowieka. Wniosek jest prosty: im środowisko mniej kwaśne tym mniej bakterii produkujących szkodliwe toksyny, które działają destrukcyjnie na komórki.
Dlaczego napisałam wspomaga? Należy pamiętać, że spirulina jest suplementem, dlatego niezwykle istotna jest dieta zawierająca alkaiczne (zasadowe) produkty żywieniowe tj.  warzywa (zwłaszcza te zielone!!!),  buraki, marchew,(soki są niezwykle cenne), pomidory ,cebule, ogórki, soki z niektórych owoców (świeżo wyciśnięte) np. z czarnej porzeczki, cytryny czy grejpfruta (zwracam uwagę, aby taki sok pić przez rurkę dla ochrony szkliwa zębów). Choć mają kwaśny smak, w organizmie pozostają kationy soli kwasu organicznego, działające alkalizująco. Neutralizację najlepiej wspomagać piciem wody.
Jakie produkty sprzyjają zakwaszeniu organizmu?
Nadmierna ilość spożywanego mięsa i jego przetworów, kasza jęczmienna, makarony, sery, cukier, słodycze, kawa!, alkohol!, fast foody itd.Źródło: www.spirulina.pl

 

6 Spirulina a chlorella


Podobieństwa i różnice

W obecnych czasach Natura oferuje nam wiele pokarmów, które dostarczają kilka a nawet kilkadziesiąt razy więcej najważniejszych składników odżywczych – białek, minerałów, witamin – niż pożywienie, które stanowi podstawę typowej diety współczesnego człowieka. Zapewne wielu słyszało o niezwykłych właściwościach mikroalg Spiruliny i Chlorelli. Glony, do których należą szmaragdowozielona Chlorella oraz niebieskozielona Spirulina, to bardzo proste, zawierające chlorofil organizmy roślinne. W krajach azjatyckich są znane i powszechnie używane od tysiącleci, głównie jako lek lub produkt roślinny, często wykorzystywany w codziennej diecie. Nic dziwnego, zawierają przecież wiele aktywnych substancji, które są niezbędne do wzrostu i regeneracji komórek organizmu. Która z nich powinna być włączona do naszej diety? Co przyniesie nam lepsze efekty zdrowotne zażywanie Spiruliny, Chlorelli, czy może obydwu suplementów naraz?
Powszechnie wiadomo, że algi są znakomicie przyswajane przez tkanki ludzkie, ponieważ skład chemiczny ich plazmy podobny jest do składu plazmy człowieka. Zarówno Spirulina jak i Chlorella są mikroskopijnymi roślinami rosnącymi w krystalicznie czystej wodzie. Są nazywane mikroalgami, jako że są mikroskopijną formą algi. Są najwcześniejszymi i najprostszymi formami życia na ziemi, które pojawiły się dużo wcześniej od zwierząt i istnieją na świecie już kilka miliardów lat.
Faktem jest, że obie mają zbawienny wpływ na nasze zdrowie, ponieważ zawierają ogromną ilość składników odżywczych. W swoim składzie posiadają Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe, nukleinowe (RNA i DNA), chlorofil, i szeroki wachlarz związków chemicznych. Są uznawane za źródło każdego pierwiastka potrzebnego ludzkiemu organizmowi, wysokiej jakości kompletnego białka, które jest dużo bardziej przyswajalne niż jakiekolwiek inne białko pochodzenia zwierzęcego. Mają wszystkie znane witaminy grupy B, włącznie z witaminą B12, która prawie w ogóle nie występuje w roślinach oraz witaminy C i E. Różnią się jednak od siebie m.in. zawartością i proporcjami składników odżywczych.


Przyjrzyjmy się teraz ogólnym, zasadniczym różnicom pomiędzy Spiruliną a Chlorellą.

        Chlorella  Spirulina
Kształt komórek Kulisty Spiralny
Barwnik komórkowy Chlorofil Fytocjaniny
Barwa Zielona Ciemnozielona
Główne składniki odżywcze Błonnik, żelazo, wapń, chlorofil, luteina Witaminy z grupy B, kwas foliowy, białko, Beta-karoten
Składniki aktywne Chlorofil, Współczynnik Wzrostu Chlorelli (CFG) Fytocjaniny, Współczynnik Wzrostu Spiruliny (SGF)

Chlorella – doskonale oczyszcza organizm z toksyn

Chlorella jest bardzo często kojarzona ze Spiruliną. Jednak fundamentalną różnicą pomiędzy nimi jest to, że jest 1000 lat młodsza oraz posiada specyficzne grube ściany komórkowe, co sprawia, że Chlorella jest bliższa roślinom niż algom. To jednokomórkowa zielona alga należąca do rodziny Zielenic (łac. Chlorophyta). Jest okrągła i ma około 2 do 10 μm średnicy. Chlorella zawiera włóknistą i nietrawioną przez organizm powłokę zewnętrzną oraz wewnętrzne składniki pokarmowe. Ta unikalna budowa komórkowa pozwala jej skutecznie wiązać zalegające w organizmie szkodliwe produkty przemiany materii i toksyny, od których we współczesnym świecie trudno uciec. Dodatkowo uszczelnia ona ścianki jelit, co zapobiega wtórnemu przenikaniu toksyn do organizmu. Chlorella jest przede wszystkim wspaniałym sposobem detoksykacji organizmu ze złogów rtęci, które nawarstwiają się w organizmie, jeśli posiadamy wiele starych dentystycznych wypełnień, poddajemy się różnego rodzaju szczepieniom i gdy jemy zbyt dużo ryb i owoców morza. Posiada też właściwości przeciwwirusowe, przeciwbakteryjne oraz przeciwgrzybicze.
Chlorella zawiera około 45% białka, 20% tłuszczu, 20% węglowodanów, 5% błonnika oraz 10% minerałów i witamin. Dlatego też wiele osób uważa ją za atrakcyjne źródło pożywienia, gdyż jest bogata w białko i inne niezbędne składniki pokarmowe.

Chlorella:
Stanowi pomoc dla ludzi z problemami wątrobowymi lub dla tych, którzy piją lub palą;
Jest bardzo pomocna dla ludzi z problemami jelitowymi, mającymi problemy z wypróżnianiem;
Jest szczególnie dobra dla ludzi potrzebujących regeneracji;
Zawiera Współczynnik Wzrostu Chlorelli -CGF, który wzmacnia układ immunologiczny;
Jest doskonała w leczeniu zwyrodnieniowych niedoczynności umysłowych i nerwowych.Spirulina – Skutecznie wzmacnia i odżywia organizm

Spirulina to także prosty, jednokomórkowy organizm. Naukowcy wierzą, że zamieszkuje ziemię od 3,5 miliarda lat. Była znana od tysięcy lat przez Azteków i Majów, a także przez Afrykańczyków i Azjatów. Jej nazwa pochodzi od spiralnego wyglądu (spirulina – łacińska nazwa – spirala lub helix). Spirulina pochodzi z zielonych alg (cyjanobakterii) z rodzaju Arthrospira należących do rzędu Oscillatoriales. Wzmacnia odporność organizmu 40 razy bardziej niż echinacea i 20 razy więcej niż aloes. Spirulina jest niezwykle bogata w białko (trzykrotnie więcej niż w wołowinie i rybie). Białko to zawiera aż 18 rodzajów aminokwasów, dlatego jest bardzo dobrze przyswajalne. Prócz tego Spirulina zawiera duże ilości mikro- i makroelementów, witamin i kwasów nukleinowych. Porównując: 1 g Spiruliny ma tyle wartości odżywczych, co 1 kg warzyw. Spirulina dobrze się wchłania, normalizuje poziom cholesterolu we krwi. Poprawia wzrok, stan włosów i paznokci.

Spirulina:
To świetne źródło łatwo przyswajalnego białka;
Jest łagodniejsza dla układu pokarmowego niż Chlorella;
Stanowi najlepsze źródło kwasu gamma linoleinowego (GLA), dobrego tłuszczu dla mózgu, prawidłowego funkcjonowania serca i innych elementów organizmu;
Wzmacniania system immunologiczny (polisacharydy odkryte w Spirulinie nazwane „immuliną” są od 100 do 1000 razy bardziej aktywne od preparatów aktualnie używanych w immunoterapii chorób nowotworowych);
Obniża poziomu złego cholesterolu ( LDL) i trójglicerydów;
Normalizuje poziom cukru we krwi.Reasumując:

1. Chlorella, zawierająca czterokrotnie więcej chlorofilu niż Spirulina, wspomaga usuwanie toksyn z organizmu. Niektórzy naukowcy sugerują, że Chlorella – jako środek odtruwający – działa najskuteczniej, gdy jest stosowana na czczo, można ją jednak przyjmować z innymi pokarmami lub lekami.

2. Spirulina nie jest tak zdolna do pozbywania się z organizmu metali ciężkich tak jak Chlorella z powodu braku specyficznej błony               komórkowej.

3. Chlorella najlepiej nada się dla osób mających problemy z zatwardzeniem i chcą oczyścić organizm.

4. Spirulina natomiast przede wszystkim wpłynie uodparniająco oraz jest suplementem stosowanym podczas diety.

5. Chlorella zawiera mniej białka niż Spirulina, ale znacznie więcej żelaza, chlorofilu oraz kwasów nukleinowych.

6. Spirulina znacznie silniej działa przeciwwirusowo, wspaniale wzmacnia system immunologiczny, stanowiąc naturalną i bezpieczną broń,       pomagającą nam zwalczać różne infekcje.

7. Spirulina może być niezwykle pomocna w walce z nadwagą, ponieważ w jej białku dużą część stanowi fenyloalanina, odpowiedzialna m. in.   za kontrolę apetytu. Tak więc, przyjmowanie Spiruliny na półgodziny przed posiłkiem, pozwoli szybciej uzyskać uczucie sytości, a                   jednocześnie pokryje zapotrzebowanie na składniki odżywcze.

Jednakże obie, Spirulina i Chlorella stanowią wspaniałe źródło wielu substancji odżywczych, niezbędnych do wzrostu i odnowy komórek. Duża zawartość pełnowartościowego białka (około 60-70%), czyni z nich cenne uzupełnienie diet wegetariańskich. Dostarczają również zestaw dobrze przyswajalnych witamin oraz składników mineralnych, co korzystnie wpływa na fizyczną i psychiczną kondycję organizmu. Zawierają łatwo przyswajalny jod niezbędny do produkcji hormonów tarczycy, które pełnią kluczową rolę w regulacji podstawowej przemiany materii i termogenezy, a przy tym warunkują prawidłowy rozwój oraz funkcjonowanie mózgu i układu nerwowego. Zawierają również niezbędny błonnik oraz chlorofil, dzięki którym zarówno Spirulina, jak i Chlorella stanowią idealny dodatek do diet odkwaszających i oczyszczających. Zarówno Chlorella jak i Spirulina są alkaliczne, co oznacza, że neutralizują wpływ kwasowej żywności i pomagają przesunąć poziom Ph na stronę zasadową. To, z kolei powoduje zwiększenie masy kości, (ponieważ organizm nie musi poświęcać wapnia do wyrównania Ph) i znacznie poprawia metabolizm. W ten sposób organizm może pozbyć się substancji, które zaburzają przemianę materii oraz prawidłową aktywność systemu immunologicznego.
Aby zachować młodość i zdrowie wystarczy, że zatroszczysz się, aby Twój organizm otrzymał to wszystko, co jest niezbędne do jego prawidłowego funkcjonowania. Jak widać Spirulina jak i Chlorella stanowią wspaniałą broń w każdej terapii. Zawartość GLA w Spirulinie stanowi dla mózgu i systemu nerwowego pożywienie niezbędne do zachowania zdrowia, a CGF w Chlorelli umożliwia naprawę komórek nerwowych. Ta potężna kombinacja sprawia, że obie algi są po prostu skuteczniejsze, jeżeli są spożywane razem. Dlatego najlepiej, jeśli połączymy ich działanie. Spożywając codziennie dawkę Spiruliny i Chlorelli w proporcjach 2:1 znakomicie zdetoksykujemy nasz organizm, i doskonale go odżywimy. Korzyści z tego wynikające będą bardzo imponujące.Źródło: www.spirulina.pl

 

7 Witamina C


Nieznane właściwości

Witamina C jest chyba najbardziej znaną witaminą. Zna ją prawie każdy dorosły człowiek. Pomimo to, jest ona często niedoceniana. Większość z nas kojarzy kwas askorbinowy (witaminę C) tylko z tym, że trzeba go zażywać jedynie w specjalnych porach roku. Dla wielu wyczerpują się przy tym możliwości i zadania witaminy C. Dlatego należy stwierdzić: witamina C jest najczęściej niedoceniana. Mniej znane są jej następujące właściwości:

- Życie ludzkie nie jest możliwe bez witaminy C
- Uczestniczy ona w około 15 000 procesów przemiany materii
- Uczestniczy w procesie produkcji połączeń nerwowych
- Witamina C jest ważna dla produkcji kolagenu w tkance łącznej, kości i ścięgien, skóry i dla stabilności ścian naczyń krwionośnych
- Aktywnie uczestniczy w procesie spalania tłuszczu, ponieważ uczestniczy w budowie karnityny
- Wspiera wchłanianie przez organizm żelaza

I wiele, wiele innych …

Witamina C to prawdziwy spryciarz, który należy do substancji organizujących nasze zdrowie. Tworzy ona podstawy funkcji systemu immunologicznego, wspiera muskulaturę serca, przemianę materii, oddychanie komórek i gospodarkę hormonalną.
Witamina C jest także prawdziwym balsamem dla duszy, ponieważ niektórzy naukowcy twierdzą, że budzi ona chęć życia, poprzez hamowanie spadku energii w komórkach. Wspomaga ona witalność, elastyczność i wydajność.
Zwierzęta żyjące na wolności bez problemów produkują w swoich organizmach ważną dla życia witaminę C. Tylko człowiek, małpa i kilka egzotycznych zwierząt straciło tą umiejętność poprzez zmiany genetyczne. Jesteśmy więc zdani na źródła zewnętrzne. Wielu ekspertów jest jednak zdania, że do 90 procent pierwotnej witaminy może ulec zniszczeniu przez światowy transport, magazynowanie, fabryczne przetwarzanie, bezpośrednie działanie tlenu, pranie i gotowanie. Dlatego podejrzewa się, że człowiek pierwotny przyjmował około 40 razy więcej witaminy C niż my dzisiaj. Skutkiem tego może być fakt, że ciało, stworzone z myślą dostarczania mu odpowiednich ilości witaminy C, może źle znosić jej braki. Tym ważniejsze staje się zwracanie uwagi na to ile przyjmujemy tej cennej substancji w codziennych posiłkach.
Jak ważna dla naszego organizmu jest witamina C dobitnie pokazały przykre doświadczenia marynarzy z 15. wieku. Podczas rejsów odkrywali oni nie tylko nowe kraje, ale także granice wytrzymałości ludzkiego ciała.
Podczas gdy marynarze wyczerpali całkowicie rezerwy witaminy C w organizmie, dzisiaj nadal istnieje wiele ryzykownych dla zdrowia skutków jej niedoboru. Interesujące jest, że te ryzykowne skutki nie występują u dziko żyjących zwierząt. Pisaliśmy już o przyczynie tego zjawiska: zwierzęta produkują własną witaminę C. Na świecie istnieje bardzo wiele badań nad suplementami diety, które pokazują fantastyczną siłę witaminy C. Na przykład 10 badań nad witaminą C, obejmujących 80 000 badanych wykazało, że witamina C ma pozytywny wpływ na wzrok w starszym wieku. Istnieje jeszcze wiele raportów naukowych, które udowadniają inne pozytywne wpływy na zdrowie. Moglibyśmy wymienić niektóre z wyników tych badań, ale zajęłoby to a dużo miejsca. Musimy być natomiast świadomi, że witamina C ma ogromne znaczenie dla naszego ciała i samopoczucia. Nie bez przyczyny, Dr. Albert von Szent- Györgyi, odkrywca kwasu askorbinowego (witaminy C), dostał za to odkrycie w 1937 nagrodę Nobla. Także dwukrotny zdobywca nagrody Nobla Linus Pauling, całe swoje życie był zwolennikiem witaminy C. Nie było dnia, w którym zapomniałby o swojej dawce witaminy C. Z powodu licznych, nowych wniosków, przed paroma laty, nawet Towarzystwo Odżywiania znacznie zwiększyło wcześniej zalecaną dzienną dawkę zażywania witaminy C. Jednak wielu naukowców nadal uważa, że nawet ta zwiększona dawka jest nadal zbyt niska.
Ważna jest przy tym znajomość faktu, że witamina C nie może być magazynowana w ludzkim ciele. Dlatego wskazana jest ciągła dostawa rozłożona w dniu. Jedzcie więc jak najwięcej bogatej w witaminę C żywności, na przykład: owoców.
Kanadyjskie badanie nad wartościami odżywczymi dało wyniki, potwierdzające, że palacze mają w swoim organizmie przeciętnie ponad 25 procent mniej witaminy C niż niepalący. A wszyscy Ci, którzy sięgają po więcej niż jedną paczkę papierosów dziennie mają wg. tego badania o 40% mniejszy poziom witaminy C we krwi. Oczywiście lepszy byłoby całkowite rzucenie palenia, jednak ktoś kto nie może lub nie chce tego zrobić, powinien chociaż zwrócić uwagę na odpowiedni poziom witaminy C w organizmie.
Tak samo każda tabletka, także antykoncepcyjna czy popularna tabletka na ból głowy, wypłukują witaminę C. Przy przyjmowaniu leków powinno się także zwrócić uwagę na odpowiedni poziom tej substancji.
To samo tyczy się ludzi, który żyją w stresie lub w pośpiechu. Zwierzęta wytwarzają w stresujących sytuacjach 3 razy więcej witaminy C. Ludziom znajdującym się w wyjątkowych sytuacjach życiowych także polecamy dodatkowe spożycie witaminy. Naturalne wspieranie dobrego stanu dróg moczowych i ogólnie dobre samopoczucie, szczególnie podczas zimnych miesięcy, to także zasługi dodatkowych dawek witaminy C.
Niech witamina C stanie się Waszym codziennym towarzyszem. Substancja ta ma tak fundamentalne znaczenie dla naszego zdrowia, że nie sposób wyobrazić sobie, na co witamina C nie wpływa pozytywnie.


Źródło: www.spirulina.pl

 

8 NASZE BOGATE ŻYCIE WEWNĘTRZNE


Używa się często terminu „flora jelitowa”. Ale czy zastanawialiśmy się kiedyś, co się pod tym terminem kryje? A kryją się sprawy fascynujące.

Jest to cały bogaty świat z walką o władzę, terytoria, przetrwanie, z wojną chemiczną i produkcją środków zagłady. Jest tam również zgodne współżycie z poszanowaniem praw innych współmieszkańców. I dopóki to zgodne współżycie przeważa, wszystko jest w porządku, bo wynika z tego współpraca z organizmem gospodarza, czyli człowieka. Jednak, gdy flora jelitowa zmienia skład i zaczyna działać na naszą niekorzyść, skutki mogą być opłakane. A niestety, trzeba przyznać, że czynimy sporo, aby prawidłowe stosunki zakłócić.
O roli flory jelitowej wiemy już bardzo dużo i badacze zgadzają się co do tego, że jest to rola zdumiewająco wszechstronna i bardzo ważna dla prawidłowego rozwoju i funkcjonowania organizmu człowieka.
Jelita ludzkie są siedliskiem wielu gatunków drobnoustrojów. Można je bardzo umownie podzielić na dwie grupy: niezbędne dla zdrowia gospodarza oraz, w zasadzie nieszkodliwe, spełniające nawet pożyteczne funkcje, ale nie koniecznie potrzebne.
W grupie bakterii przyjaznych bardzo ważną rolę spełniają między innymi u dorosłych Lactobacillus Acidophilus, a  u niemowląt Bifidobacterium Infantis. Są one istotnym czynnikiem w syntezie witamin z kompleksu B, w przeróbce węglowodanów (między innymi produkują laktazę) oraz białek i tłuszczów. Obniżają poziom cholesterolu (poprzez udział substancji wydzielanych przez komórki przyjaznych bakterii w jego przemianach), co z kolei wpływa na utrzymanie prawidłowego poziomu hormonów płciowych. Nie jest wykluczone, że zaburzenia tego toru metabolicznego mają też związek z powstawaniem osteoporozy z uwagi na udział hormonów płciowych w procesie prawidłowego odkładania wapnia.
Do bardzo ważnych zadań spełnianych przez przyjazne bakterie jelitowe należy odtruwanie wątroby poprzez neutralizowanie szkodliwych substancji w jelitach. Chroni to wątrobę i cały organizm przed przedostawaniem się ich do krwioobiegu. Wątroba to nasza główna „stacja oczyszczania”, a niestety coraz więcej osób narzeka na jej niesprawne działanie. Stąd już tylko krok do „humorów wątrobowych” i ogólnie złego samopoczucia. I kto by pomyślał, że pogodne usposobienie może mieć źródło w jelitach?
Niesłychanie ciekawe i budzące wielkie nadzieje są prace nad wpływem dobroczynnych szczepów bakterii na nowotwory. Okazuje się, że nasza przyjazna flora jelitowa ma zdolność neutralizowania czynników przedrakotwórczych, zanim zdążą się one przekształcić w rakotwórcze. Już samo to wystarczy, aby o nią dbać. Ale to nie wszystko. Prace prowadzone przez dra Bogdanowa w Bułgarii oraz prace innych uczonych dowodzą niszczącego wpływu na komórki nowotworowe substancji, wydzielanych przez komórki dobroczynnych szczepów. Trzeba przy tym podkreślić, że komórki zdrowe nie ulegają zniszczeniu. Prowadzono szeroko zakrojone prace na zwierzętach, a w latach sześćdziesiątych również i na beznadziejnych przypadkach u ludzi. Wyniki były bardzo obiecujące. Na razie są to jednak tylko badania.
Prawidłowa flora jelitowa pomaga w szybkim usuwaniu z organizmu promieniotwórczego strontu, a przez to w zwalczaniu skutków napromieniowania. Interesujące doświadczenie przeprowadził dr Shahani. Napromieniowaną grupę myszy podzielono na dwie części. Połowę kontrolną żywiono normalnie. Połowa doświadczalna dostawała dodatkowo mleko z Acidophilusem. Grupa kontrolna urodziła duży procent zdeformowanych mysząt. W grupie doświadczalnej (otrzymującej Acidophilusa) myszęta rodziły się zdrowe.
Pozytywna rola prawidłowej flory jelitowej w zwalczaniu zatruć pokarmowych jest oczywista. Należy też podkreślić jej właściwości przeciwwirusowe i przeciwgrzybicze, a o jej roli w zakażeniach drożdżami będzie mowa dalej. Bakterie z rodziny Acidophilus i pokrewne im, utrzymują kwasowy odczyn w jelitach, nie dopuszczając w ten sposób do nadmiernego rozwoju bakterii niepożądanych, a Bifidobacterium Infantis wspomaga też przyrost wagi u niemowląt. Należy wspomnieć, że ilość tych dobroczynnych drobnoustrojów w przewodzie pokarmowym niemowląt karmionych piersią znacznie przewyższa ich ilość w przewodzie pokarmowym niemowląt karmionych sztucznie. Bez względu na to jak „idealne” są stosowane mieszanki.
U dorosłych głównym składnikiem flory jelitowej jest Lactobacillus Acidophilus i inne gatunki Acidophilusa. Jest ich bardzo wiele i umownie będziemy je nazywać po prostu Acidophilus nie wdając się w dokładne różnicowanie gatunków i szczepów.
Oprócz Acidophilusa działa w naszych jelitach wiele innych bakterii. Zachowanie ich można przyrównać do zachowania ludzi. Niby to wielcy przyjaciele, a niech tylko coś się zmieni – odwracają się do nas, a nawet zaczynają działać na naszą szkodę. Nieraz tak się dzieje z saprofitami. W normalnych warunkach są to organizmy zupełnie nieszkodliwe, ale niech tylko jakiś czynnik hamujący ich rozwój ulegnie zachwianiu – już mamy paskudną infekcję.
Obecnie jednak należy przypuszczać, że prawdziwą plagą XXI wieku będą wcale nie bakterie, ale drożdże i grzyby. Taką bardzo niebezpieczną drożdżycą jest Candidosa. Wywołuje ją Candida Albicans (Monilia Albicans), będąca jednym z saprofitycznych składników flory jelitowej człowieka. Tak jak wszelkie drożdże, Candida zwykle rozmnaża się przez pączkowanie, ale w pewnych warunkach wytwarza coś w rodzaju grzybni – długie nici, zdolne do przenikania przez ściany tkanek i narządów. Trzeba tu dodać, że znamy już ponad 80 gatunków Candidy, i że różne gatunki „preferują” różne narządy.
Brzmi to bardzo dziwnie i katastroficznie. Wszyscy znamy drożdże z codziennego życia, wiemy jak są pomocne w gospodarstwie domowym, w przetwórstwie spożywczym, a ostatnio wiele osób chwali sobie przyjmowanie tabletek drożdżowych, będących doskonałym źródłem witamin i składników mineralnych. Z tymi pozytywnymi ocenami Candida nie ma nic wspólnego. Sięgając do porównań ze świata zwierzęcego – Candida to drożdże tygrysy! Podstępne, inteligentne i skrycie działające, niesłychanie groźne i niebezpieczne. Na dodatek umiejące się wspaniale maskować.
Co nasza nowa znajoma może zaatakować w ludzkim ustroju? Praktycznie wszystko. Ponieważ działa nie tylko miejscowo, ale i ogólnie (poprzez toksyny), może spowodować nawet dolegliwości układu nerwowego i zaburzenia psychiczne. W krajach rozwiniętych liczbę osób cierpiących na schorzenia spowodowane przez Candidę ocenia się na 30% populacji. Nie jest to mało. Ulubionym jej miejscem rozwoju są błony śluzowe pochwy, jamy ustnej, pęcherza moczowego i oczywiście jelit, ale poprzez swe długie nici Candida może opanować niemal każdy organ. Znane są w literaturze medycznej przypadki śmiertelnej grzybicy lub drożdżycy płuc.
Często pierwszym sygnałem patologicznego rozrostu Candidy jest długotrwała uporczywa biegunka po doustnej kuracji antybiotykami.
Kiedy czyta się wymienione prze dr dr Throwbridge, Truss, Lorenzani (i innych) schorzenia spowodowane przez Candidę włos się jeży na głowie! Mamy tu ze strony przewodu pokarmowego: niestrawność, gazy, mdłości, wzdęcia, bóle brzucha, biegunki lub odwrotnie – zaparcia, obłożony na biało język, świąd odbytu, złe wchłanianie składników pokarmowych. Wszystkie możliwe alergie z nietolerancją substancji chemicznych i dymu tytoniowego włącznie. Z chorób kobiecych: zapalenie i świąd pochwy, zakłócenia miesiączkowania, PMS, bezpłodność. Poza tym zawroty i bóle głowy, sztywność stawów, reumatyzm, problemy seksualne, zmniejszenie a nawet zanik popędu płciowego, zmęczenie, ospałość, kruche i zabarwione na brązowo paznokcie, uporczywy trądzik, wypryski na skórze, zaburzenia widzenia (zamazane widzenie), chronicznie zły humor, autyzm (!), minimalne uszkodzenie mózgu, nadpobudliwość, niepokój, depresję i inne zaburzenia umysłowe, choroby psychiczne, astmę i inne schorzenia układu oddechowego – oraz wiele innych. Co więcej, następstwem uszkodzenia przez toksyny Candidy mogą być i takie choroby jak stwardnienie rozsiane, reumatyczne zapalenia stawów, myastenia gravis, schizofrenia a nawet śmierć wskutek rozsianego zakażenia Candida Albicans. Uszkodzenie układu odpornościowego otwiera też wrota takim zakażeniom jak AIDS. Ale też i odwrotnie – AIDS ułatwia Candidzie opanowanie nieodpornego organizmu. Prawdopodobnie najniebezpieczniejszą cechą Candidy jest właśnie niszczące działanie jej toksyn na układ immunologiczny. Rozwijające się w nieodpornym organizmie choroby maskują obecność Candidy, a nieskuteczne leczenie wspomaga jej dalszą inwazję.
Mówiliśmy już, że Candida działa podstępnie. To prawda. Badania kliniczne i laboratoryjne u chorych na Candidozę nie odbiegają zwykle od normy. Tymczasem pacjent jest chory – często bardzo chory. Zdarza się, że właściwą diagnozę stawia dopiero anatomopatolog (lekarz wykonujący sekcje).
Życie osób z Candidozą nie jest godne zazdrości. Objawy często naśladują jakąś znaną chorobę – tylko leczenie jej nie przynosi żadnej poprawy lub tylko chwilową. Pół biedy, jeśli objawy są widoczne, bo wtedy nie można pacjentowi powiedzieć, że to tylko hipochondria. Ale ile osób jest traktowanych jak chorzy z urojenia lub, jak w USA, wysyłanych do psychiatry, który też nie jest w stanie pomóc. Takich „trudnych” pacjentów miewają lekarze wszystkich specjalności. Nie można oczywiście powiedzieć, że każdy trudny do wyjaśnienia przypadek to sprawka Candidy, ale pewien ich odsetek ma na pewno taką przyczynę.
Inwazja Candidy przybiera czasem zupełnie nieprawdopodobne formy. W literaturze medycznej znany jest przypadek Charlesa Swaart`a. Biedny Charlie był niemal bezustannie pijany. Problem polegał na tym, że Charlie nigdy nie pił alkoholu. Ale kto miał w to uwierzyć, kiedy poziom alkoholu we krwi delikwenta przekraczał grubo dozwolone granice, oddech był przesycony jego zapachem, a o zachowaniu – lepiej nie mówić. Niedola nieszczęsnego człowieka trwała długie lata. Kolejne wymówienia z pracy, sprawy za prowadzenie wozu po pijanemu, wstyd przed sąsiadami, gdy padał nieprzytomny przed drzwiami domu nie mogąc trafić kluczem do zamka. Obserwacje w szpitalach nie dawały odpowiedzi. Stwierdzano: pacjent na pewno pije, ale robi to tak sprytnie, że nie można go przyłapać. Po wielu latach przyszło jednak wybawienie. Z Japonii. Tam przed jakimś czasem zdarzył się podobny przypadek. Powód? Rozrost Candidy w żołądku. Wiadomo, że drożdże fermentują węglowodany. Wiadomo, że z fermentacji powstaje alkohol. Dieta powszechna w USA to dieta obfitująca w rafinowane węglowodany, stanowiące doskonałą pożywkę dla drożdży. Wprawdzie Charlie Swaart miał jeszcze wiele problemów, między innymi ze sprowadzeniem leków, ale w końcu jego niezwykła historia zakończyła się happy endem. Inaczej nie trafiłby do literatury medycznej no i do końca życia niezasłużenie uważany byłby za wstrętnego alkoholika.
Dlaczego Candida (na szczęście dla nas) atakuje tylko niektóre osoby? Jakie są przyczyny jej inwazji?
Zwykle momentem wyzwalającym gwałtowny wzrost Candidy jest dłuższa kuracja antybiotykami. W trakcie takiej kuracji kolonie Acipdophilusa, znajdujące się w jelitach, ulegają zniszczeniu i powstaje pole dla nieograniczonego rozrostu Candidy. Jednak przyczyn jest więcej. Są one tylko mniej zauważalne, ponieważ mowa tu o czynnikach działających dłużej i wolniej.
Jedną z tych przyczyn i to bardzo ważną jest odżywianie.
Powszechny w tzw. krajach cywilizowanych model odżywiania powoduje kompleksowe niedożywienie.  Nie jest to niedożywienie, jakie znamy z reportaży telewizyjnych przedstawiających głodującą ludność krajów Trzeciego Świata. Tam występuje głód. Niedobór białka i kalorii, co nieuchronnie prowadzi do krańcowego wyniszczenia i śmierci. Zupełnie inny model niedożywienia jest powszechny w zamożnej części świata. Tutaj mamy do czynienia z groźnym w następstwach zachwianiem stosunków składników odżywczych. Z nadmiarem białka i kalorii, a niedoborem witamin i pierwiastków mineralnych. Skutki takiej sytuacji nie dają o sobie znać natychmiast. Ale czas działa na naszą niekorzyść, a zmiany następują w podstawowym dla zdrowia układzie immunologicznym, czyli odpornościowym. Jest to nie do końca jeszcze poznany skomplikowany i rozbudowany układ czynników chemicznych i wielu rodzajów komórek. Substancje chemiczne spełniają m.in. funkcje sterowania, nadawania i przenoszenia sygnałów i rozkazów. Komórki spełniają różnorodne zadania. Nie będziemy się tu zagłębiać w tajniki budowy i zadań naszego systemu immunologicznego. Napisano na ten temat wiele prac. Chciałam tylko podkreślić, że jest to układ stojący na straży naszego zdrowia i jego sprawne działanie jest dla nas rzeczą podstawową. Tymczasem znane są już dziś choroby tzw. autoimmunologiczne, które powstają, gdy zdolność rozpoznawania obcych substancji zawiedzie i komórki układu immunologicznego zaczynają niszczyć komórki własnego ustroju.
Wiadomo, że każdy materialny układ zużywa się i że trzeba zużyte części zastępować. I w ludzkim organizmie wszystkie te składniki biorą się z czegoś. Dostarcza ich żywność. Tymczasem niedożywienie jest coraz powszechniejsze. Widomym tego dowodem na ulicach zachodnich miast są monstrualnie otyłe, i mimo używania reklamowanych środków przeciwtrądzikowych, obsypane krostami nastolatki. Ale proszę spojrzeć na to co jedzą. Wszystkie możliwe gotowe produkty spożywcze z chipsami i hamburgerami na czele. Owoce, warzywa – a kto by tym sobie zawracał głowę! Może brudne? A tu mamy puszkę sterylnie czystej coli! Bo w związku z osłabieniem układu odpornościowego Zachód jest opanowany lękiem przed bakteriami. Bardzo pochwalam czystość. Ale ten histeryczny lęk przed zakażeniem jest naprawdę zjawiskiem patologicznym. Nie wszystkie bakterie są szkodliwe. Wiemy już, że są i takie bez których nasze życie nie jest możliwe. Tymczasem niszczy się wszystko co na drodze i pogarsza i tak już złą sytuację.
Mówiliśmy już poprzednio, że często powodem nagłego rozrostu Candidy jest kuracja antybiotykami. Niestety, antybiotyków nadużywa się. Często, w celu skuteczniejszego działania, podaje się preparaty o szerokim zakresie działania. Mówiąc obrazowo – zamiast dobrze wymierzyć w określony cel, pokrywa się ogniem artyleryjskim całą okolicę, niszcząc wszystko co żyje. No i mamy skutki. Wygaszona infekcja, ale i zniszczona flora jelitowa. A tę florę wcale niełatwo odbudować. I tak jedna, druga, trzecia kuracja antybiotykami – a infekcje w organizmie o zmniejszonej odporności nie dają na siebie czekać – i w naszych jelitach zaczynają się dziać rzeczy niebezpieczne. Oczywiście niebezpieczne dla nas i dla przyjaznych nam bakterii. Natomiast dla Candidy są to warunki wprost wymarzone.
Dalsze przyczyny osłabienia układu odpornościowego, a rozrostu Candidy to stres, nagłe zmiany warunków, np. klimatu, trybu życia itp.
Do czynników ułatwiających rozrost Candidy należą też: stosowanie pigułki antykoncepcyjnej (zakłócenie czynności układu hormonalnego), leki z grupy sterydów, przeciwnowotworowe, antyalergiczne, antyreumatyczne, zaburzenia czynności nadnerczy i innych ogniw układu hormonalnego, infekcje bakteryjne, wielokrotne ciąże, cukrzyca, alkohol, papierosy, wszelkie cywilizacyjne zanieczyszczenia środowiska. Bo jak pisze dr Trowbridge: drożdżyca wyrasta z nowoczesnej  technologii. Natomiast u niemowląt niebezpieczeństwo stanowi sztuczne karmienie. Jedynie pokarm matki chroni je przed rozrostem Candidy.
Kiedy należy brać pod uwagę możliwość candidozy? Zacznijmy od dzieci. Na pierwszy plan wysuwają się oczywiście wielokrotne kuracje antybiotykami, po których dziecko nie może dojść do siebie, a infekcja uporczywie powraca. Dotyczy to zwłaszcza nawracających infekcji górnych dróg oddechowych, ale może to być też astma i inne alergie, infekcja układu pokarmowego lub moczowego, moczenie nocne, trudności w uczeniu się, zaburzenia zachowania, zmienność nastroju, płaczliwość, agresywność.
U dorosłych do tej listy dochodzą: nie poddające się leczeniu zapalenia jajników, jajowodów, pochwy (z charakterystyczną serowatą wydzieliną), zapalenie prostaty, problemy seksualne, jak zmniejszenie lub zanik libido bez konkretnej przyczyny. Schorzenia psychiczne, reumatyczne, i niestety, wiele innych. Mówiliśmy już, że Candida może zaatakować niemal każdy organ.
Oczywiście powodów złego samopoczucia, może być wiele, ale jeśli odwiedzamy coraz to innych lekarzy i żaden nie jest w stanie nam pomóc, jeśli nie można znaleźć nic konkretnego, a czujemy się chorzy, jeśli kolejne kuracje nie przynoszą wyraźnego skutku, to Candida jest sprawą, którą warto brać pod uwagę.
Zawsze lepiej zapobiegać niż leczyć. W przypadku Candidy nie jest to wcale takie trudne. Wystarczy rozsądny, naturalny sposób odżywiania się, aby utrzymać zdrową florę jelitowa, a to jest gwarancją utrzymania Candidy w ryzach. Jeśli wyeliminujemy z diety węglowodany rafinowane i inne szkodliwe czynniki, to nie musimy się obawiać inwazji drożdży, jeśli zdarzy się nam (nie za długa!) kuracja antybiotykami.
A jeśli Candida już jest powodem złego stanu naszego zdrowia, to też nie należy opuszczać rąk. Wprawdzie dieta będzie tu dosyć ścisła, ale przy odrobinie dyscypliny da się ją zaakceptować. Poza tym to przecież tylko na pewien okres.
Dieta zwalczająca Candidę, podana przez Trowbridge`a, dzieli się na cztery etapy. Podaję ją w wersji nieco zmodyfikowanej, uwzględniającej polskie warunki.
  
Etap I

Jest okresem dużych ograniczeń i nie powinien trwać dłużej niż 3-4 tygodnie. Bardzo poważnym ograniczeniem jest tu eliminacja wszystkich owoców, oprócz pomidorów, ogórków, bakłażanów i słodkiej papryki, które choć są owocami, traktuje się jak warzywa. Bakłażany i paprykę przesunęłabym do drugiego etapu, bo są to produkty bardzo ekspansywne.CO WIĘC MOŻNA JEŚĆ W I ETAPIE?

Wszystkie gatunki mięsa i ryb, ale w postaci świeżych produktów przyrządzonych w domu. Można jeść jajka. No i całe bogactwo warzyw. Botwina – nie buraki, cebula, wszystkie gatunki dyni, czyli kabaczki, patisony, cukinie, fasolka szparagowa, wszystkie gatunki kapusty z wyjątkiem brukselki, marchew, ogórki, pietruszka, pory, rzodkiew, różne gatunki zielonej sałaty, seler, szparagi, szpinak. Kiełki lucerny czyli alfa-alfa. Zakazane zaś są na tym etapie takie przysmaki jak ziemniaki, kawa, czarna herbata i cukier. Można natomiast pić herbatę ziołową i zieloną. Ważnym składnikiem tej diety jest mleko zsiadłe, a jeszcze lepiej „żywy” jogurt, czyli z żywymi bakteriami. Mleko słodkie jest absolutnie zabronione. I od razu na tym etapie trzeba wprowadzić do jadłospisu czosnek i oliwę z oliwek, gdyż są to dwie rzeczy, których Candida nie znosi.

II ETAP 

Dochodzą: brukselka, bakłażany, różne gatunki grochu (ale nie fasoli), salsefia i ziemniaki. Poza tym awokado, a z typowych owoców wszelkie gatunki melonów i arbuzów. Kiełki można już wzbogacić o pszenicę. Dochodzi też kukurydza (ale nie z puszek), ryż – najlepiej ciemny, olej słonecznikowy i kukurydziany. Można zacząć używać przypraw, dozwolony jest pyłek pszczeli, a z produktów zwierzęcych sery: edamski, gouda, ricotta, sery śmietankowe.

ETAP III

Rozszerza listę o buraki, różne fasole, soczewicę, ziarna: jak grykę, jęczmień, proso, pszenicę (kasze i mąkę z pełnego przemiału). Orzechy: migdały, orzeszki bukowe (trzeba zacząć robić konkurencję dzikom!), kasztany, orzechy laskowe, peanuts. Z owoców można już jeść: agrest, ananasy, brzoskwinie, czarne jagody, cytryny, jabłka, limony, owoce dzikiej róży, truskawki, żurawiny. Z serów: twaróg, cheddar, parmezan, mozzarella. No i wreszcie można się napić kawy – ale jeszcze gorzkiej.

ETAP IV

Rozszerza dietę dalej. Z owoców dochodzą: banany, czereśnie, daktyle, figi, grapefruity, gruszki, jeżyny, kiwi, maliny, mango, morele, nektarynki, orzechy kokosowe, pomarańcze, porzeczki, rodzynki, śliwki, winogrona, wiśnie. Wzbogacają nasz jadłospis zakazane dotąd grzyby. Z orzechów można już dodać kashew, cola, pecan, pistację, orzechy włoskie. No i nareszcie coś dla łakomczuchów: cukier i miód! A nawet drożdże piekarskie i piwne, czekolada i kakao, no i marynaty. Można sobie nawet pozwolić na odrobinę sera z fermentacji bakteryjnej lub pleśniowej jak: brie, blue-blue, brick, camembert, ementaler, gorgonzola, gruyere, limburger, muenster, port la salut, rocquefort, stilton, swiss itp.
Po zakończeniu IV etapu można już jeść właściwie wszystko, ale w granicach diety naturalnej. Nie istnieją dla nas konserwy, produkty przetwarzane, barwione, utrwalane, o przedłużonej trwałości, sztuczne itp. To można jeść bardzo rzadki, w wyjątkowych okazjach. Trzeba też pamiętać, aby produkty z etapu III, a zwłaszcza IV, stanowiły mały procent jadłospisu i aby nie powtarzały się co dzień.
Z uzupełnień pokarmowych zalecany jest dobry, wszechstronny preparat witaminowo – mineralny, zawierający koniecznie dużą dawkę witaminy C z bioflawonoidami, kompleks witamin B oraz pierwiastków mineralnych Ca, Fe, Mg, Se, Zn. Nie może to być preparat do którego produkcji używano drożdży. Preparaty wolne od drożdży mają specjalne oznaczenia. Według niektórych źródeł bardzo skuteczny w zwalczaniu Candidy jest propolisŹródło: Candida Albicans - Rozdział 5  z "Alchemii Zdrowia" wydanej przez "Twój Styl" w  roku 1994; Żywia Pląskowska

 

9 Skąd się biorą pasożyty?


Wiedza o pasożytach, a szczególnie robakach, wielu ludzi szokuje. No cóż - świadomość tego, że ktoś nas od środka wykorzystuje - pozbawia cennych składników pokarmowych, zaśmieca a nawet „podjada” nie jest przyjemna. Tak naprawdę, według Światowej Organizacji Zdrowia, „bogate życie wewnętrzne” czyli pasożyty nękają ok. 80 - 90% społeczeństwa. Ale najbardziej bezsensowne byłoby udawanie, że mnie to nie dotyczy.

Każdy dorosły czy dziecko mając problemy ze zdrowiem powinien zacząć od wyrzucenia „nieproszonych gości”. Skąd się biorą zakażenia pasożytnicze ? Do naszego organizmu dostają się różnymi drogami. Może to być zwykły brak higieny - brudne ręce, ogólnodostępne toalety, źle umyta żywność. Często zakażenie następuje przez wypicie skażonej wody, świeże warzywa typu sałata, pietruszka, koper owoce: truskawka, jagody, jabłka, etc. Mogą to być także ryby i mięso, w których zwykła kuchenna obróbka nie niszczy form przetrwalnikowych. Można zarazić się przez brudne ręce, nie tylko swoje, ale również kucharzy, sprzedawców, urzędników. Jaja pasożytów wędrują na pieniądzach, na uchwytach w komunikacji publicznej, w sklepach, a także roznoszone są przez muchy i komary. O tym, ile ich fruwa z kurzem na ulicach po niesprzątanych zwierzęcych odchodach nie wspomnę. Dodatkowo nasz system immunologiczny zostaje obciążany ciągle nowymi przybyszami z różnych krajów, ponieważ, jak nigdy dotąd, ludzie przemieszczają się często i szybko praktycznie po całej kuli ziemskiej. W organizmie ludzkim, wg badaczy, może mieszkać ok. 300 gatunków pasożytów. Wbrew naszemu mniemaniu, że pasożyty zamieszkują tylko układ pokarmowy, czyli jelita - można je wykryć w dowolnej części naszego organizmu: 

- w płucach

- w mięśniach

- w stawach

- w wątrobie

- we krwi

- w skórze

Objawy zakażenia to:

W zależności od indywidualnych predyspozycji organizmu mogą być różne. U dzieci niepokój rodziców powinno wzbudzać dziwne zachowanie, np. apatia lub agresja, niepokój, zły sen, zgrzytanie zębami, świąd, podkrążone oczy, kaszel,duszności, alergia, zaburzenia apetytu, niepohamowana chęć na słodycze, utrata wagi, ból brzucha czy jakiekolwiek zmiany na skórze, nawet te niewielkie.
U osób dorosłych zaburzenia wywołane przez pasożyty mogą być podobne jak u dzieci, częściej jednak mają charakter bardziej utajony. Niejednokrotnie są odbierane jako inne choroby, często przewlekłe. Klasycznym tego przykładem może być astma, czy nadwrażliwość jelita. Obserwuje się pewne, powtarzające się schematy, którym często towarzyszy zapomniana i rzadko brana pod uwagę włosogłówka (Trichuris trichiura) np:

  • wrażliwość na gluten - celiakia towarzyszy jej często obecność włosogłówki z owsicą lub glistnica, czasami candidoza i helicobacter pyroli
  • kaszel i katar z podejrzeniem o alergię gdzie leki przeciwhistaminowe niewiele zmieniają - problemem może być włosogłówka i glista ludzka
  • problemy z wątrobą a następnie rwa kulszowa - to blokada kanału woreczka żółciowego spowodowana przez pierwotniaki
  • choroby skóry - gdzie na bazie toksyn pochodzenia pasożytniczego świetnie rozwijają się bakterie, np. gronkowce. 


Niepokój powinno wzbudzać również ciągłe zmęczenie, chudnięcie. To tylko nieliczne, najczęściej spotykane przykłady zaburzeń organizmu które, oprócz widocznych zmian, powodują osłabienie naszej odporności immunologicznej i oczywiście kondycji psychicznej. Jak można samodzielnie sprawdzić obecność pasożytów, oraz co zrobić w warunkach domowych, aby się ich pozbyć?  Wbrew pozorom nie jest to trudne. Podam wypróbowany przez lata sposób. Świeżo obrane pestki z dyni zjada się naczczo. Dorośli ok. 20 - 30 dkg, dzieci stosownie mniej. Pestki z dyni dla osób starszych czy dzieci można zmiksować z wodą i odrobiną miodu na papkę. Będzie je łatwiej zjeść. Po ok. 1 godzinie należy podać środek przeczyszczający, np. sól gorzką, olej rycynowy, może być intensywny kompocik ze śliwek suszonych, kwas ogórkowy, czy z kapusty kiszonej. Oczywiście należy zachować umiar i zdrowy rozsądek przy stosowaniu środków przeczyszczających. Można również wykonać lewatywę. Pestki z dyni powodują uśpienie pasożytów na 2 - 3 godziny. Wówczas odczepiają się one od kosmków jelitowych i wydalane są z kałem. Po takim wypróżnieniu należy „kupkę” obejrzeć. Można dolać do niej trochę gorącej wody i zamieszać. Co prawda włączenie wentylatora czy uchylenie okna będzie nieodzowne, ale łatwiej będzie ocenić zawartość, a często zaobserwować ruszające się pasożyty. Owsiki są małe i białe, dlatego bardzo łatwe do wykrycia, glista ludzka przypomina znane wszystkim dżdżownice, włosogłówki wyglądają jak kępki „kłaków” lub pojedyncze cieniutkie, jasne lub ciemne niteczki. Są one szczególnie groźne, bo nie dość, że mało widoczne w kale, to rozprzestrzeniają się z jelit po całym organizmie. Wg różnych źródeł badawczych, włosogłówka nęka ok. 60 - 85% społeczeństwa.
Przy okazji takiego przeglądu pozbywamy się wielu „nieproszonych gości”. Taka kuracja pomaga pozbyć się z organizmu znacznej ilości „nieproszonych gości”.
Po takim porannym zabiegu należy wieczorem wykonać kąpiel, np. w Ziołowo - miodowej esencji, wg podanej receptury, aby zachęcić ewentualną włosogłówkę,
która bytuje również pozajelitowo, do opuszczenia naszego ciała. Kąpiel taką należy wykonać co najmniej trzykrotnie.
Skład esencji, oprócz wyciągów z owsa, pszenicy, fasoli, które włosogłówka traktuje jak poczęstunek, zawiera wyciągi ziołowe o działaniu detoksykującym, przeciwświądowym, przeciwalergicznym i gojącym. Dodatek aromatyczny działa szczególnie nęcąco na robaki i zachęca je do wyjścia na zewnątrz. Są maleńkie i natychmiast giną. Dzięki temu możemy je zmyć lub zetrzeć ze skóry. Kąpiel działa rewitalizująco na cały organizm i podnosi poziom jego energii.  Takie działania mogą być początkiem do pozbywania się również candidoz czy zakażeń bakteryjnych. Zdarza się tak, że samo usunięcie robaków jest na tyle pomocą dla organizmu, że resztę załatwia układ obronny. Oczywiście nie ma żadnych przeciwwskazań do robienia badań laboratoryjnych, czy korzystania z technik elektronicznych w celu ustalenia obciążeń pasożytniczych. Jeśli poznamy rodzaj intruza, który nam wierci przysłowiową „dziurę w brzuchu”, wówczas można rozszerzyć terapię o kurację ziołową, leki homeopatyczne czy alopatyczne.

Źródło: Małgorzata Worsztynowicz

http://biofil.net 

http://pasozyty.nethttp://zwalcz-pasozyty.pl/pasozyty-w-nas-filmy/

 

10 Zasady równowagi kwasowo - zasadowej


"Nic się nie dzieje przypadowo, zawsze jest jakaś przyczyna i konieczność" Platon

Ciało człowieka składa się w 60-70% z wody. To w niej zachodzą wszystkie procesy chemiczne i biologiczne, w niej rozpuszczone są niezbędne do tych procesów składniki. Jedną z cech środowiska wodnego jest jego pH, czyli odczyn kwasowo-zasadowy. Im wyższa wartość pH, tym bardziej zasadowy odczyn. Równowaga kwasowo – zasadowa to stan, w którym zachowany jest swoisty stosunek kationów i anionów w płynach ustrojowych, warunkujący odpowiednie pH i prawidłowy przebieg procesów życiowych.
Stan równowagi kwasowo-zasadowej osiągamy, kiedy zakres pH krwi dla większości procesów przemiany materii wynosi 7,35-7,45. Większe pH oznacza przewagę składników zasadowych, mniejsze - przewagę składników kwaśnych.
W odpowiednio zbilansowanej diecie istotne jest nie tylko samo dostarczanie niezbędnych składników odżywczych, ale także ich wzajemne proporcje. Wraz z pożywieniem dostarczamy do organizmu substancje mineralne, które pełnią w nim szereg istotnych funkcji m.in. wpływają one na pH płynów ustrojowych.
Równowaga kwasowo-zasadowa organizmu może zostać zachwiana. Jeśli nastąpiło zakwaszenie organizmu, mówimy o kwasicy, jeśli pH płynów ustrojowych wzrosło wtedy mamy do czynienia z zasadowicą. Większość najczęściej spożywanych pokarmów ma odczyn kwaśny, dlatego znacznie częstszym problemem jest zakwaszenie organizmu. Przewlekła forma tego zaburzenia może skutkować bólami głowy, sennością, obniżonym nastrojem, zaburzeniami rytmu serca i przewlekłym zmęczeniem. Ponadto długotrwała kwasica sprzyja powstawaniu nadciśnienia, cukrzycy i kamicy nerkowej. Zachwianie równowagi kwasowo-zasadowej w stronę odczynu kwaśnego może też być następstwem różnych schorzeń, między innymi nadciśnienia, cukrzycy, miażdżycy czy chorób serca.
Dieta większości ludzi jest dietą kwasową. Prawie każda żywność oczyszczona, zrobiona z cukru, białej mąki i innych szkodliwych składników jest kwasowa w swojej naturze. Napoje oraz większość sztucznie przetworzonych soków mają również odczyn kwaśny. To kwasowe pożywienie przyjmowane przez nas regularnie powoduje utratę równowagi pH organizmu.
Jednym ze sposobów na przeciwdziałanie nadmiernemu wpływowi zakwaszenia organizmu jest zwiększenie oddychania wewnątrz komórkowego ponieważ tlen jest zasadowy, a dwutlenek węgla jest kwasowy. Poprzez wdychanie więcej tlenu i wydalanie więcej dwutlenku węgla organizm naturalnie reguluje równowagę pH. To dlatego diabetycy z dużą zawartością cukru we krwi często potrzebują dotleniać organizm ponieważ ich krew jest zbyt kwaśna, a ciało próbuje uzyskać stan równowagi kwasowo – zasadowej.
Innym sposobem stosowanym przez organizm do neutralizowania kwasowej żywności i napojów spożywanych w diecie codziennej jest wykorzystanie alkalicznych minerałów zawartych w kościach i ich użycie. To dlatego spożywanie napojów owocowych powoduje wypłukiwanie zawartości minerałów w kościach i może prowadzić do utraty gęstości masy kostnej oraz może być początkiem osteoporozy. Pamiętajmy, im więcej napojów gazowanych pijemy tym słabsze stają się nasze kości.
Przywrócenie i utrzymanie równowagi kwasowo-zasadowej ma wybitnie korzystny wpływ na przebieg wielu procesów biochemicznych zachodzących w organizmie, w szczególności na utrzymanie stabilnej homeostazy. Sprzyja to regularnej, poprawnej pracy poszczególnych narządów wewnętrznych, zwłaszcza wątroby, nerek, serca i mózgu, a także całego układu immunologicznego.

Tabela produktów zasado- i kwasotwórczych

Produkty zasadotwórcze Produkty kwasotwórcze
wysoko zasadotwórcze
(pH 9.0 do 8.1)
wysoko kwasotwórcze
(pH 5.9 do 5.0)
cytryny
arbuzy
pieprz cayenne
suszone daktyle
suszone figi
limonki
mango
morele suszone
melony
papaja
pietruszka
winogrona bezpestkowe
rzeżucha
boćwina
wodorosty morskie
szparagi
endywia
kiwi
winogrona pestkowe słodkie
marakuja
gruszki słodkie
ananas
rodzynki
soki warzywne świeże niesłodzone
sztuczne słodziki
wołowina
sery żółte
gazowane słodkie napoje
biała mąka
jagnięcina
wątróbka
ciastka z białej mąki
wieprzowina
cukier
piwo
cukier brązowy
drób (kurczęta)
sarnina
czekolada
kawa
budyń
dżemy
herbata czarna
galaretki
likier alkoholowy
makaron mączny
sól
makaron z semoliny
drób (indyki)
chleb pszenny
ryż biały
   
   
średnio zasadotwórcze
(pH 8.0 do 7.1)
średnio kwasotwórcze
(pH 6.9 do 6.0)
jabłka słodkie
morele
kiełki lucerny
awokado
banany (dojrzałe)
jagody
pomidory słodkie
marchew
seler
porzeczki
daktyle świeże
figi świeże
czosnek
agrest
winogrona mało słodkie
grejfruty
zioła (swieże, zielone)
sałata
nektarynki
brzoskwinie słodkie
gruszki mało słodkie
groszek zielony słodki swieży
dynia
szpinak
jabłka kwaśne
pędy bambusa
fasola szparagowa zielona świeża
buraki
brokuły
kapusta
winogrona kwaśne
jarmuż
kalarepa
sałata lodowa
pomarańcze
pasternak
brzoskwinie mniej słodkie
maliny
truskawki
kabaczki
kukurydza słodka świeża
rzepa
ziemniaki w mundurkach
ocet winny
ryby
soki owocowe z cukrem
kiełbasy i wędliny
chleb żytni
płatki zbożowe
płatki kukurydziane
owoce morza
wino
jogurt słodzony
banany zielone
gryka
sery pleśniowe
jajka gotowane na twardo
ketchup
majonez
szynka
makaron pełnoziarnisty
orzeszki ziemne
ziemniaki gotowane
popcorn solony
ryż basmati
ryż brązowy
sos sojowy
słabo zasadotwórcze
(do pH 7.0)
słabo kwasotwórcze
(do pH 7.0)
migdały
karczochy
brukselka
zielona herbata
wiśnie
orzech kokosowy świeży
ogórki
bakłażany
miód świeży
por
grzyby
oliwki świeże
cebula
chleb esseński
chrzan
sól morska
przyprawy
żółtko gotowane na miękko
mleko kozie surowe
oliwa
kalafior
rabarbar
soja ziarno suche
sezam nasiona
mleczko sojowe
kiełki zbóż
mleczko sojowe
tofu
pomidory mało słodkie
otręby
orzechy nerkowca
chleb Graham
żurawiny
fruktoza
miód pasteryzowany
soczewica
mleko krowie homogenizowane
musztarda
orzeszki pistacjowe
krakersy
kakao
nasiona słonecznika
nasiona dyni
orzechy włoskie
borówki
masło słone
fasola ziarno suche
mleko kozie homogenizowane
oliwki konserwowe
śliwki
chleb razowy pełnoziarnisty
suszone śliwki
Produkty neutralne (pH 7.0)
masło świeże niesolone
śmietana
margaryna
mleko krowie świeże
oleje roślinne (oprócz oliwy)
serwatka
jogurt naturalny

11 Krzem (Si) jako pierwiastek życia


Żywa substancja Ziemi

Niedobór krzemu w organizmie może doprowadzić do takich schorzeń jak miażdżyca tętnic, epilepsja, zwapnienie tkanek miękkich, wylew, zawał, cukrzyca, zapalenie wątroby, rak, grypa, czy reumatyzm. Zagadnienie to porusza w swej książce Nadieżda Siemionowa.

Miriady gwiazd, Słońce, Księżyc i Ziemia mają ten sam skład chemiczny. Życie na Ziemi istnieje miliardy lat. Nieustannie ewoluuje. Życie na Ziemi ma sobie tylko właściwe cechy, które wyróżniają je od procesów zachodzących w systemach gwiezdnych. Tym niemniej ludzie dawno zauważyli wpływ kosmosu na swoje życie.

Co łączy ze sobą w jeden krąg: życia gwiazd, Słońce, Ziemię i życie ludzi? Co pozwala nam, ludziom, czuć się częścią „Żywej Substancji Ziemi”, korzystać z dóbr tej kolebki nawet jeśli – niczym dyletanci – w najmniejszym stopniu nie zdajemy sobie z tego sprawy? Co to takiego?

Jeszcze raz przytoczmy nieśmiertelne słowa W. Wiernadskiego:„Żaden organizm nie może istnieć bez krzemu”.

Nadieżda Siemionowa twierdzi, że to właśnie krzem odpowiada za obieg energii i informacji w Kosmosie i na Ziemi. Z tabeli składu chemicznego Ziemi, jej „Żywej Substancji” oraz kosmosu – gwiazd i Słońca – wynika, że najbardziej rozpowszechnionym pierwiastkiem jest tlen. Jest go 47%. Drugie miejsce zajmuje krzem – 29,5% (dane A. Winogradow, 1962 rok). Zawartość innych pierwiastków jest znacznie mniejsza.

Krzem w przyrodzie

Krzemień to najbardziej rozpowszechniony naturalny związek krzemu w przyrodzie.Czarny (ciemno-szary) krzemień z odmiany opalu i chalcedonu składa się z tlenku krzemu z domieszkami żelaza, miedzi, manganu i innych pierwiastków. Jego kolor zmienia się w zależności od składu od jasnożółtego do czarnego. Jest to grupa minerałów: górski kryształ, chalcedon, agat, jaspis, krzemień, ametyst, cytryn, kwarc dymny (rauchtopaz) i morion. Czarny krzemień jest jednym z minerałów, którego podstawową częścią składową jest dwutlenek krzemu. Pochodzenie czarnego krzemienia jest organiczne, tzn. tworzył się przy obumieraniu kolonii żywych organizmów, zachowując w swoim składzie ich muszle i szkielety. Rodził się w ciepłych zbiornikach okresu kredy, w epoce wielkich przemian, kiedy pojawiły się znane nam formy życia, gdy w burzliwy sposób formowała się „Żywa Substancja Ziemi”. Czarny krzemień zachował się do naszych dni w pierwotnej postaci i przeniósł do naszych czasów „pamięć” o wodzie z tamtej epoki. Jest on w stanie przekazać wodzie homeopatyczne dawki związków dwutlenku krzemu i tym samym tworzyć warunki nieodzowne dla podtrzymywania zdrowych procesów życiowych. W naszych czasach wodę tę nazywamy krzemionkową.

O wodzie krzemionkowej

Uczeni twierdzą, że organiczne szczątki w krzemieniu to unikalne biokatalizatory („organizatory”), które są w stanie przetwarzać energię świetlną i dziesiątki razy przyspieszać reakcje utleniania i redukcji zachodzące w wodnych roztworach naszego ciała.Ta biologiczna materia okazuje się być bazą do budowy skomplikowanych związków organicznych, podstaw żywego organizmu – chlorofilu i hemoglobiny. Owe wodne roztwory, tworzące się w oparciu o krzem, odgrywają ogromną rolę w rozwoju wszystkich form życia i pozytywnie wpływają na organizm. W krzemionkowej wodzie następuje proces tworzenia się uporządkowanej wodnej struktury z elektryczną siatką ciekłych kryształów krzemu, który nie pozostawia w niej miejsca dla patogenów, mikroorganizmów niesymbiotycznych i obcych substancji chemicznych. Te obce domieszki wytrącają się z wody w formie osadu. Wodę krzemionkową tworzy samo życie. Według wskaźnika wodorowego i innych parametrów jest ona podobna do plazmy krwi i płynu międzykomórkowego. Woda krzemionkowa łączy w sobie smak i świeżość wody źródlanej z ujęć krzemionkowych, czystość i strukturę wody topionej (ze śniegu lub lodu) oraz bakteriobójcze właściwości wody srebrnej. Taką wodę ludzie pili ze źródeł i z naturalnych zbiorników wodnych czy też z krzemionkowych naczyń. Tradycja wykładania krzemieniem dna studni dotrwała i do naszych czasów.

Kilka informacji z historii nauki o krzemie

Wprowadzanie krzemu do organizmu – kiedyś w sposób naturalny, a obecnie wraz z wodą krzemionkową – znacznie poprawia zdrowie człowieka, to znaczy jakość „Żywej Substancji” jego organizmu. Nadieżda Siemionowa pyta: Dlaczego my, ludzie, zachowujemy się tak beztrosko? Dlaczego nie zapoznajemy się z nagromadzoną wiedzą o pierwiastku życia – krzemie, dlaczego nie zwracamy uwagi na jego zawartość w płynach naszego ciała i nie studiujemy naszej własnej „Żywej Substancji”?

Czyżby w Rosji nie były prowadzone podstawowe badania dotyczące krzemu? Czy nikt nigdy nie oceniał jego wpływu na zdrowie człowieka?

W Związku Radzieckim podstawowe badania pierwiastka Si oraz jego roli w życiu człowieka przeprowadziła grupa uczonych, którzy stworzyli gałąź nauki, z której wnioski bezpośrednio odpowiadają na pytania dotyczące konkretnych dolegliwości doskwierających współczesnemu światu. Wnioskom radzieckich uczonych odpowiadają wnioski uczonych z innych krajów: krzem to pierwiastek życia. Jego prawidłowa zawartość w organizmie człowieka to naturalny klucz do zdrowia. W 1912 roku niemiecki lekarz Quin ustalił, że związki krzemu są w stanie powstrzymać rozwój miazdżycy tętnic. W 1957 roku francuscy uczeni M. Lepger i J. Lepger opisali fakty potwierdzające, że u chorych na arteriosklerozę – w porównaniu z osobami zdrowymi – zawsze występuje bardzo niska zawartość krzemu w tkankach tworzących ścianki naczyń krwionośnych. Eksperymentalnie udowodnili, że wprowadzenie do organizmu związków krzemu powstrzymuje rozwój arteriosklerozy i pomaga odbudować prawidłową czystość i funkcjonalność ścianek naczyń. Zadziwiające wnioski dotyczące zmian ścian naczyń krwionośnych przy arteriosklerozie wysnuli radzieccy uczeni M. Woronkow i I. Kuzniecow.

Krzem w tkankach człowieka

Jeśli we krwi brakuje krzemu, zmniejsza się jego zawartość w ściankach naczyń krwionośnych. Krzem, zapewniający elastyczność ścianek naczyń i odpowiadający za komunikację z mózgiem dotyczącą rozszerzania i zwężania naczyń, jest zastępowany przez wapń.Właśnie zastępowanie krzemu wapniem powoduje, że naczynia stają się twarde i nie „słyszą” poleceń mózgu.Dzieje się tak, ponieważ tylko krzem jest w stanie odbierać je i przetwarzać. Wapń wnika w ścianki naczyń, co prowadzi do ich zwapnienia. Na twardych wypustkach wapnia wystających z naczyń zaczyna osiadać cholesterol. Z powodu niedoboru krzemu cholesterol nie jest przyswajany i wykorzystywany do tworzenia zrębu nowych komórek. Zwiększa się zawartość kwasów tłuszczowych we krwi. Krzem znika ze ścianek naczyń. Stają się one «głuche», pozostają poza kontrolą intelektualnego generatora – mózgu. Po zapobiegawczym podaniu preparatów krzemowych zawartość cholesterolu we krwi nie zmniejsza się, co sprzyja prawidłowemu procesowi regeneracji ścian komórek. Po zażyciu preparatów krzemowych, już po rozpoczęciu się procesu zwapniania ścianek naczyń i przedostawania się do nich cholesterolu, ilość kwasów tłuszczowych gwałtownie się obniża.” – pisał M. G. Woronkow. Rozwój procesu arteriosklerozy zostaje powstrzymany. Wiek człowieka przyjęto oceniać na podstawie stanu naczyń krwionośnych. Rosyjskie powiedzenie „z człowieka sypie się piasek” ma swoje biochemiczne uzasadnienie – organizm traci krzem.Według wniosków biochemików krzem jest ośmiokrotnie wykorzystywany w organizmie człowieka, uczestnicząc w różnych pośrednich reakcjach jako katalizator i przekaźnik energii podtrzymujący życie. Po ośmiokrotnym wykorzystaniu krzem jest wydalany. Jeżeli jego ilość w organizmie nie jest uzupełniana w pokarmie i w płynach, życie zamiera.

Omiażdżycyi krzemie

Niedobór krzemu w pokarmach i w płynach to poważna przyczyna wielu chorób.W pierwszym rzędzie chorych naczyń krwionośnych – arteriosklerozy. Arterioskleroza i jej następstwa – wylew i zawał – to naturalne rezultaty niedoboru krzemu w organizmie człowieka. Oto co piszą o arteriosklerozie specjaliści od krzemu:

„To chroniczna choroba układu krwionośnego z porażeniem tętnic średniego i dużego rozmiaru”.

Krzem zawarty w tkankach ścianek naczyń uniemożliwia przedostawanie się cholesterolu do plazmy i odkładanie się lipidów na ściankach naczyń. Z wiekiem poziom krzemu może obniżyć się z powodu niewłaściwego odżywiania – szczególnie produktami mlecznymi. Okoliczności takie prowadzą do arteriosklerozy, ponieważ ścianki naczyń tracą bogatą w krzem tkankę elastyczną odpowiedzialną za ich sprężystość. We krwi zazwyczaj nie zachodzą większe zmiany. Jednakże na ściankach naczyń krwionośnych tworzą się blaszki cholesterolu. To lipidy na szkielecie z wapnia oraz kolonie rzęsistków, które przyczyniają się do zwężania naczyń. Zaczynają się symptomy takich chorób jak: dusznica bolesna, zawał mięśnia sercowego, kardioskleroza, arytmia serca, wylew i zaburzenia psychiczne. Prowadzą one do utraty zdolności do pracy i przedwczesnej śmierci.

Pożeracze krzemu w ciele człowieka

Najaktywniejszymi i najbardziej groźnymi pożeraczami krzemu w organizmie człowieka są robaki i grzyby. Rozmnażając się w ogromnych ilościach, zasiedlają praktycznie wszystkie tkanki ludzkiego organizmu. Robaki – tasiemce, nicienie i przywry, a także bakterie i grzyby wykorzystują nasze organy i krew jako środowisko zamieszkania i budulec. Aby przekazać potomstwu informacje na temat swojego gatunku, pasożyty potrzebują krzemu, który – będąc pierwiastkiem o właściwościach piezoelektrycznych – zdolny jest do przetwarzania energii. Pożerając krzem w ogromnych ilościach, pasożyty znacznie zmniejszają jego ilość w organizmie gospodarza. Ulega przy tym upośledzeniu funkcja przekazywania informacji z mózgu do ciała i organizm traci kontrolę nad funkcjami życiowymi. Zamiast zdrowego, ekologicznego porządku nastaje chaos. Ilość pasożytów zamieszkujących ludzkie ciało może być tak wielka, że samo istnienie człowieka staje się niemożliwe. Robaki zjadają go za życia. Pierwszym organem, który najczęściej zasiedlają, jest wątroba – narząd filtrujący krew. Lamblia, przywra kocia, tęgoryjec dwunastnicy i przywra chińska (listę można kontynuować) wgryzają się w tkanki filtrujące krew, piją i piją, rozmnażając się i zamykając swoimi ciałami kanały filtrujące wątroby. Zatruwają krew produktami swojej przemiany materii. Skład krwi zmienia się tak, iż staje się ona trująca dla mózgu. Powstaje choroba – epilepsja. Nieodfiltrowana w wątrobie bilirubina, na skutek działalności pasożytów zakłócających naturalny proces, gwałtownie zmienia skład krwi, co także prowadzi do choroby. Nieciekawie ma się sprawa również w samej krwi, gdzie swobodnie migrują larwy geohelmintów (np. glist), rzęsistki, chlamydie oraz mikroskopijne bakterie i grzyby. Te drobne pasożyty są wyjątkowo zachłannymi pożeraczami krzemu, ponieważ we krwi, limfie i plazmie mają wszystko, co im potrzebne do rozmnażania. Czysta krew i brak radioszumów pochodzących od pasożytów usuniętych podczas dehelmintyzacji pozwalają mózgowi – niczym procesorowi – otrzymywać poprawne informacje o pracy organów i układów, a także o obecności drobnych pasożytów, takich jak toksoplazma i wirus zapalenia wątroby. Zgodnie z otrzymanymi informacjami o stanie biosystemu i jego szkodnikach, mózg włącza mechanizmy kompensacyjne, a do organów tworzących krew wysyła polecenie produkcji i wydzielania do krwi komórek przeciwciał – zabójców pasożytów,które jeszcze pozostały. W ten sposób sam przez się usunięty zostaje program niszczenia organizmu przez wirus. Zanieczyszczonego człowieka nie da się uwolnić od wirusów. Dopiero czysty organizm ma prawo do życia. Czysta krew zabija małe pasożyty – leptospiry, toksoplazmę, wirusy zapalenia wątroby itd. Dzieje się to jednocześnie z szybkim zwiększeniem – praktycznie do normy– ilości krzemu w organizmie człowieka. Mechanizm jest prosty, zrozumiały, skuteczny i nie wymaga dużych nakładów. Zawartość krzemu dochodzi do normy już po 7–8 dniu pracy nad sobą. Do tego czasu w ciele zostaje w istocie trochę grzybów (żyjących na skórze i w systemie limfatycznym) oraz takie pasożyty jak tasiemiec. Około 30 tys. Pacjentów, którzy przeszli dehelmintyzację z wielokrotnym diagnozowaniem elektronicznym) przemawia za tym, że pasożyty – pożeracze krzemu – paraliżują organy i układy oraz prowadzą do chaosu – choroby.

Deficyt krzemu w organizmie to choroba

Po raz pierwszy o krzemie Siemionowa przeczytała w książce Litoterapia (Pedagogika-Press, Moskwa 1994). W rozdziale „Lecznicze właściwości glin, błota i innych substancji mineralnych” znajdują się świadectwa poważnych badań naukowych związanych z krzemem poświęconych litofagii [spożywaniu skał i minerałów] i naturalnym drogom dostarczania krzemu do organizmu. Pierwszy raz dowiedziała się wtedy o pracach instytutu krzemu istniejącego przez wiele lat w Rosji. Oto pracujący w nim uczeni: M. Woronkow, I. Kuzniecow, A. Panicziew, Ł. Zardaszwili, P. Drawiert, M. Triwin i D. Zwiagincew.

Krzem to atomowa jednostka strukturalna łącząca mózg z ciałem. Gdy krzemu w organizmie jest zbyt mało, praca połączeń jest zakłócona. Rezultatem jest choroba.

Wydawałoby się, że to proste, przystępne i zrozumiałe. Proszę wyobrazić sobie współczesne urządzenie elektroniczne – telewizor. W jego schemacie zawarto określoną ilość elementów i przetworników. Wszystkie one oparte są na kryształkach krzemu. Jeśli wyrzuci się z tego schematu 2/3 tych kryształków, telewizor się nie włączy, a jego ekran się nie zaświeci. Dlaczego więc nie zauważamy groźnego faktu: wylewy i zawały powalają tych, u których zawartość krzemu wynosi 1,2 jednostek umownych w stosunku do wymaganych 4,7 jednostek umownych. Cukrzyca następuje na skutek wielu etiologicznych czynników, jeśli zawartość krzemu wynosi 1,4 jednostek umownych lub mniej. Wirus zapalenia wątroby może się rozwinąć, jeżeli zawartość krzemu obniżyła się do 1,6 jednostek umownych. Rak rozwija się przy 1,3 jednostek umownych. Listę chorób można ciągnąć w nieskończoność. Tym bardziej, że przywykliśmy myć się tylko z zewnątrz, a zanieczyszczone jelita dostarczają do krwi dziesiątki tysięcy chorób. Pasożyty zjadają człowieka żywcem. Procesowi adsorpcji zanieczyszczeń usuwanych z jelit również są potrzebne koloidalne roztwory krzemu, które tworzą się we krwi i w jelitach tylko przy określonej i wystarczającej ilości krzemu.

Krzem – unikat adsorpcji

Krzem, dzięki swoim właściwościom chemicznym, tworzy naładowane elektrycznie struktury. Mają one właściwości przyklejania do siebie wirusów i niesymbiotycznych organizmów chorobotwórczych, niewłaściwych dla organizmu człowieka. Wybiórcze „sklejające” właściwości koloidalnych roztworów krzemu są unikalne. Wirusy grypy, zapalenia wątroby, artretyzmu, reumatyzmu, dysbakterioza: Candida, kondie, drożdże i inne mikroorganizmy wywołujące patologie w organizmie są, dzięki sile przyciągania elektromagnetycznego, „zasysane” do koloidalnych roztworów krzemu – zarówno we krwi jak i w jelitach. Oznacza to, że żadne choroby, których przyczyny dałoby się wymieniać bez końca, nie mogłyby się rozwijać w ciele człowieka, gdyby ludzie mieli w organizmie dostateczną ilość krzemu.

Środowisko naturalne i warunki życia na Ziemi nieustannie się zmieniają. Cywilizacja ułatwia nam życie. Skraca je jednak, nie zwracając uwagi na zasadnicze potrzeby organizmu (takie jak zapotrzebowanie na krzem). To właśnie cywilizacja popchnęła nas ku chlorowanej wodzie, produktom mlecznym z radionuklidami oraz przetworzonym i rafinowanym produktom, które nie zawierają krzemu.

Albo jak biały cukier, środowisko odżywcze dla kandidy – początek masowej dysbakteriozy.

Dysbakterioza i krzem

Oto co pisze M. Woronkow o dysbakteriozach, które atakują świat ludzi, począwszy od małych dzieci do staruszków, oraz o leczniczej sile krzemu: „Mikotoksykozy i mikozy, wywoływane przez mikroskopijne grzyby, są szeroko rozpowszechnione zarówno u ludzi, jak i zwierząt. Adsorbują i aktywizują się w roztworach koloidalnych krzemu. Najbardziej rozpowszechnioną przyczyną mikozy są grzyby z rodzaju Candida. Objawami kandydozy są wrzodziejące infekcje błony śluzowej ust (angina, zapalenie jamy ustnej), nosa, gardła, górnych dróg oddechowych, przewodu pokarmowego, nerek, dróg moczowych i genitaliów. Roztwory koloidalne krzemu tworzą z drożdżakami Candida i ich toksynami związki kompleksowe [ inaczej koordynacyjne ] i wyprowadzają je z organizmu”. Najbardziej efektywne są pod tym względem naturalne produkty żywności zawierające pektyny. Typowi mieszkańcy jelit, np. pałeczka jelitowa czy pałeczka kwasu mlekowego [ Lactobacillus ], nie mają właściwości „sklejania się” z roztworami koloidalnymi krzemu i pozostają w jelitach. Jest to bardzo ważne dla prawidłowego funkcjonowania przewodu pokarmowego. Przy leczeniu dysbakteriozy lekarstwami zaburzona zostaje równowaga symbiotyczna człowieka i mikroorganizmów w przewodzie pokarmowym. W ten sposób powstaje choroba. Pierwszy czynnik negatywnie wpływający na tworzenie się prawidłowej flory bakteryjnej przewodu pokarmowego znajdujemy już na oddziale położniczym: umieszczanie dziecka z dala od matki w sterylnym pokoju dziecięcym, potem karmienie piersią, a następnie – „sztucznymi” produktami dla dzieci z krowiego, koziego i kobylego mleka. Wszystkie te produkty żywieniowe są źródłem infekcji ropnych. Cechują się wysoką zawartością radionuklidów, herbicydów, pestycydów, pozostałości nawozów i biologicznych stymulatorów, które zostały wchłonięte przez zwierzęta razem z karmą.

Kobiety w ciąży, karmiące matki oraz dzieci szczególnie potrzebują produktów zawierających krzem.Zapotrzebowanie na krzem u dzieci jest kilkakrotnie wyższe niż u dorosłych. Przecież rosnący organizm dopiero tworzy system połączeń mózgu z resztą ciała, oczywiste zatem, że potrzeba elementu łączącego jest znacznie wyższa niż u dorosłego człowieka. Krzem jest podstawowym elementem strukturalnym systemów łączności w ciele człowieka.

Wielu uczonych twierdzi, że krzem uczestniczy w metabolizmie wapnia, chloru, fluoru, sodu, siarki, aluminium, cynku, molibdenu, manganu, kobaltu i innych pierwiastków.Około 70 pierwiastków nie jest przyswajanych, jeżeli brakuje krzemu.Zaburzenie wymiany krzemu i dieta bez soli wywołuje u dzieci anemię, osteomalację (rozmiękanie kości), wypadanie włosów, choroby stawów, gruźlicę, cukrzycę, paciorkowcowe zapalenia skóry oraz kamienie w wątrobie i w nerkach. Do tego wszystkiego dochodzi właśnie na tle dysbakteriozy.

O składzie chemicznym tkanek człowieka

Ludzkie ciało zostało stworzone analogicznie do „Żywej Substancji Ziemi”. Gdy patrzy się na skład chemiczny człowieka, najwięcej jest w nim tlenu, następnie krzemu, a dopiero na dalszym miejscu znajdują się pozostałe pierwiastki.

Jeśli chodzi o temat Przyrody ożywionej – największą część badań i zebranych informacji hojnie poświęcono tematowi węgla, a przecież jego zawartość w „Żywej Substancji Ziemi” wynosi jedynie 0,023%, w przeciwieństwie do 29,5% krzemu. Studiując anatomię i fizjologię człowieka, dużo więcej uwagi poświęca się wapniowi. Zawartość wapnia w organizmie człowieka jest rzeczywiście wysoka. Jednak pod względem ilości (jedynie 2,96%) i właściwości znacznie ustępuje krzemowi. Wapń jest antagonistą krzemu, nie jest przyswajany w organizmie człowieka przy niedoborze krzemu.

Ca (wapń) i Si (krzem)

Wapń jest podstawowym pierwiastkiem twardych struktur układu kostno-stawowego. Krzem jest pierwiastkiem określającym właściwości miękkich struktur – tkanek łącznych, ścięgien, naczyń krwionośnych i układu trawiennego oraz okostnej, chrząstek i maziówki stawowej. Najbardziej wrażliwymi tkankami są zastawki układu pokarmowego, zastawki żył w układzie krwionośnym oraz każde miejsce, w którym pracuje bardzo delikatna automatyka zastawkowa. Na straży właściwego wypełniania jej zaplanowanej genetycznie funkcji stoi pierwiastek german (ekakrzem), jeszcze silniej reagujący na sygnały mózgu. Wyjątkowo bogate w krzem są paznokcie, włosy i skóra człowieka. Praktycznie wszystkie choroby wymienionych organów występują wyłącznie przy deficycie krzemu. Wapń, podobnie jak 74 inne pierwiastki, nie jest przyswajany, jeśli w organizmie człowieka brakuje krzemu.

Powróćmy do składu skorupy ziemskiej w obrębie występowania „Żywej Substancji Ziemi” (wg danych A. Winogradowa). Zawartość krzemu wynosi 29,5%, wapnia 2,96%. Krzem znajduje się w piasku, glinie, żwirze, wodzie, ile, błocie, w roślinach, w dużej ilości w ziarnach, w roślinach okopowych itd. Krzem obecny jest w glebie. Bez krzemu jest ona bezpłodna i nie jest w stanie akumulować energii Słońca oraz przekazywać jej roślinom. Potrafi to robić tylko krzem. Specjaliści – dietetycy i lekarze – oraz prości ludzie przez całe swoje świadome życie słyszą tylko, że dla zdrowia nieodzowny jest wapń i że najlepiej czerpać go z mleka. Czy tak jest naprawdę? Zastanówmy się – uczyliśmy się chemii tylko na zaliczenie i by zdać do następnej klasy, czy też po to, by orientować się w procesach życiowych? I tak: w grupie aktywności pierwiastków (grupa aktywności elektrochemicznej) wapń zajmuje miejsce wyższe od krzemu, co oznacza, że jest bardziej aktywnym pierwiastkiem niż krzem. W sytuacji, gdy brakuje go w organizmie, wapń zajmuje jego miejsce. Wniosek ten jest potwierdzony przez patogenezę arteriosklerozy.

Wapń to podstawowy pierwiastek budulcowy twardych tkanek kostnych. W miękkich strukturach – w naczyniach krwionośnych, jelitach, stawach i ścięgnach – zastępuje krzem i sprawia, że stają się twarde. Właśnie tak powstaje arterioskleroza, atonia jelit, osteochondroza, poliartretyzm, zwapnienie zastawek serca i inne choroby. Ogólnie rzecz biorąc, pojawia się wiele chorób o łacińskich nazwach, wiele prac opisujących przebieg tych chorób oraz sposoby łagodzenia ich symptomów. A przyczyną jest niedobór krzemu w organizmie.

Krzem i produkty mleczne

Jest jeszcze jedna okoliczność naszych czasów, która, na skutek niedoboru krzemu, pogarsza stan zdrowia. Żyjemy w wieku atomowym i najbardziej oskarżanym przez specjalistów dietetyków-radiologów produktem na Ziemi jest mleko (S. Shannon, Dieta w wieku atomu, B. Bołotow, Nieśmiertelność – to realne). Ta opinia o mleku i wszystkich bez wyjątku produktach mlecznych wynika z wysokiej – w porównaniu do innych produktów – zawartości radionuklidów. Szczególna rola mleka w niszczeniu zdrowia człowieka związana jest ze strontem, który jest wydalany z organizmu krowy wraz z mlekiem. W naszych czasach nie ma na Ziemi obszaru, w którym można znaleźć czystą od radionuklidów karmę dla krowy, kozy czy klaczy – nawet w Himalajach i na Antarktydzie, jeżeli by tam cokolwiek rosło.Podczas, gdy dietetycy debatują na temat pożytku, lub szkodliwości mleka wyłacznie poprzez pryzmat jego przyswajalności i zawartości wapnia, pomijają całkowicie meritum, jakim jest zawartość strontu. Pojawia się argument, jakoby kanoniczne opracowanie, na które powołują się przeciwnicy spożywania mleka, zostało stworzone przez Hinduskiego badacza, nie przystawało do warunków europejskich, ze względu na to, że o ile wiekszość mieszkańców Indii cierpi na wrodzoną nietolerancję laktozy, to dolegliwość ta występuje u nikłego procenta Europejczyków. Nie o tolerancję laktozy jednak chodzi! Aktywne radionuklidy, a szczególnie stront, wchłaniane są przez organizm człowieka wraz z produktami mlecznymi. Rośliny i zboża wyrastające ponad ziemię zawierają minimalną ilość radionuklidów. Przy tym zboża mają zdolność wyprowadzania ich z organizmu. Co za tym idzie – kasze i zboża to produkty ochraniające, które zapewniają wydalenie radionuklidów z ciała. Rośliny okopowe, rozwijające się pod ziemią, zawierają setki razy więcej radionuklidów niż rośliny rosnące nad ziemią. Jednak obierając rośliny okopowe ze skóry i myjąc je w bieżącej wodzie, można zmniejszyć zawartość radionuklidów do minimum (N. Siemionowa – Dziecięca kuchnia rozdzielna). Zarówno ryba, jak i mięso pozbawiane są znacznej ilości radionuklidów przez gotowanie bez ości i kości.

Stront, wapń i krzem a zdrowie człowieka

Jedynie mleka nie da się oczyścić od radionuklidów.Jeżeli z mleka zrobimy twaróg, koncentracja radionuklidów wzrasta w nim dwukrotnie w stosunku do mleka. Jeśli z mleka zrobimy ser żółty, koncentracja radionuklidów zwiększy się analogicznie. Z podobnej perspektywy można spojrzeć na mleko, jogurt, lody, kefir, śmietanę i tym podobne „bomby jądrowe o opóźnionym zapłonie”. Porównajmy aktywność pierwiastków – strontu, wapnia i krzemu – i oceńmy prawdopodobieństwo utraty zdrowia przez wielbicieli mleka w dzisiejszych czasach.

Stront to najbardziej aktywny pierwiastek z wyżej wymienionych. Jego obecność w organizmie człowieka natychmiast włącza reakcje wypierania i zastępowania krzemu i innych mniej aktywnych pierwiastków. A kiedy powstaje niedobór krzemu w organizmie, szybko zastępuje go wapń. Do tego współczesne metody leczenia wielu chorób związane są z preparatami wapniowymi.

Przykład zgubnego wpływu strontu na organizm człowieka można zaobserwować na przykładzie choroby okręgu Urow. U mieszkańców zabajkalskiej doliny Urow przez długi okres obserwowano zachorowania objawiające się deformacjami i łamliwością kości. Chorowały także zwierzęta. Okazało się, że w związku z eksploatacją złóż w górnej części rzeki Urow jej woda zaczęła zawierać stront. Przy niedoborze krzemu w organizmie wapń jest słabo przyswajany i zaczyna być zastępowany w tkankach kostnych strontem. Jednak stront nie utrzymuje się długo w organizmie. Wykonawszy swoje niszczące dzieło w kościach człowieka, kieruje się znów do przyrody. Mleko i „mleczne rzeki” są podobne do strontowej rzeki Urow na Zabajkalu, lecz obszar rażenia mlecznego strontu jest znacznie większy.

Technologia żywienia powoduje niedobór krzemu

Człowiek współczesny mało wie o znaczeniu krzemu dla zdrowia. Nie tylko nie przejmujemy się ilością krzemu w naszym organizmie, lecz wręcz odwrotnie – robimy wszystko, aby nie dostawał się do niego. Technologia przetwarzania roślin i warzyw w przemyśle nastawiona jest na rafinowanie pokarmów i pozbawianie ich tzw. balastu. Razem z odpadkami procesu przetwarzania, z łupinami i miąższem produktów, pozbawia się je krzemu. Technologia przetwarzania ziarna przewiduje przede wszystkim oddzielenie łupiny, która zawiera krzem. Dziwnym zbiegiem okoliczności wyjątkowo dokładnie oczyszcza się naturalną krzemową osłonkę z pszenicy przy wytwarzaniu kaszy manny. A przecież jest ona przeznaczona do karmienia dzieci. To właśnie im potrzeba od trzech do pięciu razy więcej krzemu niż dorosłym! W kaszy mannej nie ma krzemu. Gdy się ją gotuje, dodaje się do niej mleko. Wtedy w organizmie dziecka następuje negatywna reakcja zamiany krzemu przez wapń. I właśnie dlatego arterioskleroza i setki innych chorób dotykają ludzi w tak młodym wieku! Dzieci, intuicyjnie chroniąc się przed strontem, odmawiają picia mleka i spożywania produktów mlecznych. Jednak dietetycy dziecięcy twardo obstają przy swoich zaleceniach – od 0,5 do 1,5 litra mleka na dobę dla każdego dziecka. W ten sposób chroniczne choroby, których obraz przedstawia się z każdym dniem coraz gorzej, dotykają nasze dzieci i wnuki. Obecnie nie dość nam naszego strontu z mleka – dodatkowo importujemy go z Europy w jogurtach i serach. I pozwalamy, by je nieustannie reklamowano! Dzieci urodzone w latach 90. i później, będące w wieku szkolnym, nie są przyzwyczajone do czytania w dużych ilościach. W zasadzie są w stanie jedynie biernie przyjmować informacje z radia i telewizji. Uczciwi radiofizycy ostrzegali przed tym już w latach 50. ubiegłego wieku. Nietrudno się domyślić, jak dużo tracą nasze dzieci przez tępo powtarzaną przez dietetyków maksymę żywieniową: „Pij mleko, a będziesz wielki”. W organizmach dzisiejszych dzieci, karmionych zgodnie z oficjalnymi zaleceniami dietetyków, niedobór krzemu sięga 50% i więcej. Na poziomie elementarnym krzem „słyszy” mózg oraz kontroluje proces wzrostu i rozwoju człowieka – począwszy od tworzenia błon komórkowych aż do formowania tkanki łącznej chrząstek i kości. Nauka wykazała, że krzem pełni najwyższą rolę w syntezie mukopolisacharydów podczas tworzenia się chrzęstnej tkanki łącznej układu kostno-ruchowego. Jeżeli w pokarmie dziecka występuje niedobór krzemu (dzisiaj ma to miejsce wszędzie, gdzie stosuje się kuchnię mleczną, która obowiązuje w okresie niemowlęcym, przedszkolnym i szkolnym), zaczyna się anemia. Objawia się w krzywicy, chorobach układu limfatycznego, skóry itd. Uszkodzone tkanki odnawiają się słabo.

Krzem i odbudowa uszkodzonych organów

„W miejscach złamań kości, zerwań więzadeł, przy tworzeniu się włókien kolagenowych oraz intensywnym rozroście komórek krzem odgrywa bardzo istotną rolę. Jego zawartość zwiększa się w miejscach złamań pięćdziesięciokrotnie” (M. Woronkow, I. Kuzniecow).

Świat wymiany energoinformacyjnej w przyrodzie wyraźnie pokazuje i pomaga zdać sobie sprawę z błędu ludzi niedoceniających rolę krzemu w zachowywaniu zdrowia. Aby to zrozumieć, należy uważnie przyjrzeć się stadiom rozwoju boskiego intelektu Przyrody – świata minerałów, roślin, planet, świata zwierząt i świata człowieka. Przyglądając się każdemu z tych światów, nietrudno zauważyć, jak dużo miejsca dla krzemu zarezerwowała przyroda w „Żywej Substancji Ziemi”. Badanie „Żywej Substancji” człowieka z pominięciem krzemu to po prostu absurd. Podstawę świata minerałów tworzy mnóstwo naturalnych związków organicznych zawierających tlenki krzemu. To właśnie krzem jest podstawowym pierwiastkiem wchodzącym w skład sieci krystalicznej, która jest głównym sposobem organizacji struktury minerałów i przejmuje za pomocą kryształów energię słoneczną oraz przetwarza ją dla procesów ziemskich. Kamienie te są podstawą świata minerałów. Na samym jego szczycie stoją „kamienie – królowie”. Ich skład całkowicie odróżnia je od minerałów podstawowych. Zawierają węgiel i jego związki. Zalicza się do nich np. diament. Ich ilość jest bardzo mała, lecz stawiane są na piedestale. Każdy rodzaj wymiany energoinformacyjnej cechują takie same proporcje. Ludzie, studiując naturę „Żywej Substancji” człowieka, skupili swoją uwagę wyłącznie na węglu (0,023%) i jego związkach, a nie zauważyli krzemu (29,5%), który ożywia cały żywy świat. „Człowiek to sól ziemi”. Jest on tworem Ziemi. A ona jest naszą Matką. Wszyscy, którzy żyją na Ziemi, mogą istnieć tylko w zgodzie z prawami, według których żyje Ona. Pola nie zawierające krzemu są bezpłodne. Życie w organizmie człowieka ucicha, gdy zawartość krzemu się zmniejsza i nie jest na bieżąco uzupełniana w pokarmie.

Jak uniknąć niedoboru krzemu?

Co więc powinien robić prosty człowiek, by uzupełnić niedobór krzemu w swoim organizmie? Od czego zacząć? Od czego Siemionowa zaczyna w swej Szkole Zdrowia? Pierwszego dnia po przyjeździe do Szkoły, na pierwszych zajęciach, każdy słuchacz dostaje 250 g białej glinki – naturalnego preparatu, źródła krzemu dla organizmu. Glinka kaolinowa zaliczana jest do jadalnych, jeśli wielkość jej cząstek nie przewyższa 2 milimikronów. Powinna być odpowiednia pod względem mikroziarnistości i zawartości radionuklidów. Zazwyczaj są to glinki koloru białego, lekko różowego oraz błękitnego – wydobywane z głębokości 7–9 m i większej. Nieorganiczne związki krzemu (kaoliny) łatwo zmieniają się w organiczne formy krzemu w układzie pokarmowym człowieka pod wpływem enzymu rozkładającego związki krzemu, który jestwydzielany w żołądku, dwunastnicy i jelicie cienkim. Nazywa się on silikaza. Proszę nie mylić glinki kaolinowej z kredą, która dostarcza wapnia. Często kobiety w ciąży i dzieci, intuicyjnie szukając krzemu i nie rozumiejąc, czego domaga się ich organizm, zaczynają jeść kredę (CаCО 3 ). Przyjmowanie białej glinki kaolinowej w czasie terapii oczyszczającej, żywienia rozdzielnego i uwalniania się od pasożytów pozwala dość szybko nasycić organizm krzemem. Po 7–8 dniach zawartość krzemu w organizmie dochodzi do normy – 4,7 jednostek. Oczyszczanie wątroby połączone z hydratacją (o której pisaliśmy w poprzednim artykule poswieconym Nadieżdie Siemionowej) podczas dehelmintyzacji zasadniczej idzie w parze z rozpuszczeniem twardych złogów w drogach żółciowych, które powstały głównie ze względu na niedobór krzemu. Glinka okazuje się być poważną pomocą dla adsorbcji zastałej żółci podczas dehelmintyzacji, obniżając ryzyko autointoksykacji. Na drugi dzień po oczyszczeniu, podczas dehelmintyzacji zasadniczej, zawartość krzemu szybko rośnie do 4,5–4,7. Nic dziwnego – krew staje się czystsza 8–10 razy. Zawartość bilirubiny zmniejsza się i straty krzemu zużywanego na adsorbcję osadów zmniejszają się.

Jak utrzymać zawartość krzemu w ciele na odpowiednim poziomie?

Jak uzupełniać zapasy krzemu w organizmie? Oczywiście za pomocą produktów ze zbóż oraz z części warzyw i owoców zawierających błonnik. Po pomoc można się zwrócić do „fitopomocników”. Najlepiej wykorzystać skrzyp polny:50–60 g ziela zawiąż w tobołek z gazy i wrzuć do wiadra z wodą. Doprowadź do wrzenia. Pozostaw na 3–4 godziny. Używaj otrzymanej wody do przyrządzania posiłków.

Bardzo dobrą podstawą dla każdego będzie woda krzemowa otrzymana metodą zwykłego namaczania naturalnego materiału w wodzie. Słuchacze Szkoły Zdrowia zbierają czarny krzemień nad brzegiem morza. Wybierają najdrobniejsze kamienie, aby powierzchnia stykania się krzemu z wodą była możliwie największa. W hotelu myją je dokładnie i zalewają wodą, aby otrzymać roztwór. Wodę nieustannie zlewają i wykorzystują do lewatywy. Najniższej warstwy wody (3–4 cm) nie wykorzystuje się. Zazwyczaj nastawianie roztworu trwa 2–3 dni. Kamienie czarnego krzemu słuchacze zabierają ze sobą. Teraz każdy z nich rozumie, czym różni się odpoczynek na czarnej plaży w Soczi od odpoczynku na białej plaży w Tuapse, Kabardinku, Nowomichajłowsku itd. Wzdłuż czarnych plaż woda jest nasycona naturalnymi związkami krzemu. Kąpiąc się i oddychając, człowiek wchłania krzem z ziemi, wody i wilgotnego powietrza. Na białych plażach dominują skały wapienne. Obok takich plaż znajduje się jeszcze mniej krzemu niż w organizmie człowieka. Symptomy chorób wynikających z niedoboru krzemu po pobycie na białych plażach często zaostrzają się, natomiast po pobycie na czarnych zmniejszają się i ustępują. Brzegi rzeki Mzymt w miasteczku Krasna Polana, w miasteczku przyszłej olimpiady 2014, składają się z czarnego krzemienia. Mocarne góry otaczają doliny, błyskając w słońcu czarnymi stokami i zbierając ożywczą energię Słońca – czarny krzemień gór Kaukazu, mocny kondensator energii dla Ziemi i Ziemian.

Wodę krzemową należy nastawiać w temperaturze pokojowej, najlepiej w emaliowanych naczyniach z przykryciem. Do przygotowywania posiłków oraz roztworu do lewatywy wodę nastawia się przez 2 dni. Do celów leczniczych – od 5 do 7 dni. Za każdym razem po zlaniu wody zarówno wiadro, jak i krzemień należy przemyć pod bieżącą wodą.

Czarny krzemień jest w praktyce niezużywającym się materiałem naturalnym. Będzie służył Tobie i Twoim dzieciom bez konieczności wymiany, odpoczynku czy regeneracji. Pomocne są też czarne płytki krzemu otrzymane podczas rozwarstwiania łupków krzemienia. Badania mineralogiczne wykazały, że znajduje się w nich wysoka zawartość krzemu – ok. 50%. Nastawianie czarnego łupka krzemienia przez dobę daje wysoki wskaźnik przejścia tlenków krzemu do wody – jest go więcej niż w jakiejkolwiek znanej wodzie mineralnej. Wodę krzemionkową można wykorzystywać do picia, przygotowywania posiłków, mycia się, kompresów, płukania gardła itd. Jej zużycie zależy od indywidualnych potrzeb każdego człowieka. Wodę krzemionkową należy obowiązkowo zlewać z kamieni. Tylko wtedy wykorzystuj ją do przygotowywania posiłków. Kamieni nie należy gotować. Woda krzemionkowa zachowuje swoje lecznicze właściwości przez długi czas. Przechowuje się ją najlepiej w temperaturze pokojowej, w zakrytym naczyniu. Wywary i wyciągi z ziół leczniczych przygotowywane na wodzie krzemionkowej są o wiele bardziej efektywne niż te oparte na wodzie zwykłej. Wody krzemionkowej używa się także do przetworów domowych: poprawia ona jakość produktów. Cięte kwiaty i zielenina dłużej zachowują w niej świeżość.

Źródło: www.igya.pl

12 Gorzka czekolada


 

Gorzka czekolada zmniejsza zagrożenie ciężkimi i śmiertelnymi atakami serca, reguluje ciśnienie i powoduje spadek cholesterolu LDL we krwi. Jest to jednak tylko możliwe w przypadku czekolady o zawartości kakao wyższej niż 60 proc. bowiem zawiera ona najwięcej składników czynnych.

Zespół naukowców z Virginia Polytechnic Institute and State University pod kierownictwem prof. Andrewa P. Neilsona zbadał właściwości kakao. Nasiona z owoców kakaowca, stanowiące podstawę czekolady, zawierają związki roślinne wspomagające regenerację organizmu. Badania zespołu Neilsona potwierdziły wcześniejsze ustalenia – kakao i najprostszy uzyskiwany z niego wyrób – czekolada, okazały się wyjątkowo obfitym źródłem flawonoli. Flawonole to pochodne flawonoidów. Do grupy tej należą m.in. kwercetyna, mirycetyna i izoramnetyna. Uważano do tej pory, iż posiadają silne właściwości przeciwzapalne i przeciwutleniające, jak się jednak okazało, ich działanie jest szersze.
Badacze przeprowadzili doświadczenie na modelu mysim. Trzy grupy myszy żywione były w różny sposób: w pierwszej grupie dieta była niskotłuszczowa, w drugiej – wysokotłuszczowa, zaś w trzeciej – wysokotłuszczowa z dodatkiem flawonoli najczęściej obecnych w czekoladzie – oligomerycznych procyjanidyn (PC). Jak się okazało, myszy w trzeciej grupie odpowiadały wagą myszom grupie pierwszej i nie wykazywały żadnych objawów insulinoodporności, występujących w grupie drugiej, a stanowiących wstęp do cukrzycy typu 2. Apetyt myszy w grupie trzeciej był  także podobny do tego w grupie pierwszej, gdzie dieta była niskotłuszczowa; mniejszy był też niż u myszy na diecie wysokotłuszczowej. Jak stwierdzili naukowcy, zawarte w czekoladzie oligomeryczne procyjanidyny mają działanie antycukrzycowe oraz zmniejszają zagrożenie otyłością.
Podobne są ustalenia zespołu naukowców z australijskiego Monash University, kierowanego przez prof. Christophera M. Reida. Australijscy naukowcy stwierdzili, iż czekolada gorzka o zawartości powyżej 60 proc. kakao jest najbogatszym, poza owocami sezonowymi, źródłem czynnych bioflawonoidów, zmniejsza więc zagrożenie syndromem metabolicznym oraz atakami serca i wylewami.
Badacze ustalili to korzystając z szerokiej grupy testowej – przebadali ponad 2000 osób zsyndromem metabolicznym . Syndrom metaboliczny objawia się najczęściej rosnącą insulinoodpornością, wzrostem wagi i otyłością brzuszną u mężczyzn, wysokim poziomem cholesterolu LDL i niskim poziomem frakcji HDL, wysokim poziomem trójglicerydów i nadciśnieniem tętniczym. Wiedzie do chorób układu krążenia, ataków serca i udarów. Według przeprowadzonego jeszcze w 2002 roku w Akademii Medycznej w Gdańsku badania NATPOL PLUS, dotknięte jest nim 26,2 proc. Polaków i Polek czyli ok. 10 mln osób.
Osoby zbadane przez naukowców australijskich wykazywały objawy syndromu metabolicznego, jednak nie wykryto u nich jeszcze schorzeń układu krążenia i serca, nie leczyły się też na nadciśnienie. Naukowcy przebadali na modelu szczurzym działanie bioflawonoidów, zawartych w czekoladzie gorzkiej i dokonali testów na ochotnikach  z grupy 2013 badanych osób. Następnie wyniki testów zostały użyte do skonstruowania modelu matematycznego, który przyporządkowano do poszczególnych chorych. Według wyników i modelu, jedna tabliczka czekolady gorzkiej o zawartości 60-70 proc. kakao tygodniowo zmniejsza w populacji 10 tys. osób w ciągu 10 lat liczbę śmiertelnych ataków serca o 15 i ciężkich ataków serca o 70.
W przypadku jedzenia jednej tabliczki czekolady gorzkiej na 10 dni (tzw. scenariusz 80 proc.), według obliczeń naukowcu australijskich ilość śmiertelnych ataków serca przez 10 lat w populacji 10 tys. osób spadnie o 10, zaś ciężkich – o 55.
Według badaczy oznacza to, że wspomaganie profilaktyki układu krążenia przy pomocy gorzkiej czekolady jest efektywne i tanie – kosztuje według cen europejskich 31 euro rocznie na osobę. Jak twierdzą przy tym uczeni, badania przez nich przeprowadzone i opracowane na ich podstawie symulacje dotyczyły głównie tzw. ciężkich epizodów krążeniowych i ataków serca.
Jak bioflawonoidy zawarte w czekoladzie gorzkiej wpływałyby na profilaktykę lżejszych epizodów krążeniowych, zbadali z kolei naukowcy z Karolinska Institute. Zespół pracujący pod kierownictwem dr Susanny C. Larsson przebadał zależność chorób serca u 37 103 Szwedów. Jednym z aspektów zamieszczonych w kwestionariuszu było spożycie czekolady: jakiego typu, jak często i w jakich ilościach. Następnie badacze korzystając z rejestrów lekarskich i szpitalnych sprawdzali czy i kiedy ankietowani wykazywali objawy chorób krążenia, zwłaszcza ataków serca. Jak obliczono przez 10 lat w grupie przebadanej 1995 razy wystąpił choć raz lekki lub cięższy atak serca.
Jak stwierdziła dr Susanna C. Larsson, po raz pierwszy udało się uchwycić związek pomiędzy spożyciem ciemnej gorzkiej czekolady, a zmniejszeniem liczby ataków serca u mężczyzn. Mężczyźni, którzy spożywali 63 g czekolady gorzkiej lub więcej tygodniowo, wykazywali o wiele niższą podatność na ataki serca niż osoby, które nie spożywały gorzkiej czekolady ogóle. W przeliczeniu ryzyko ciężkiego ataku serca u tych mężczyzn było o 17 proc. niższe, co oznaczało 12 ciężkich ataków na 100 tys. osób mniej niż w populacji, która czekolady nie jadła wcale.
W analizie obejmującej 4260 przypadków ataku serca i ich następstw oraz ich zależność od odżywiania, w grupie mężczyzn o najwyższym spożyciu czekolady gorzkiej ryzyko ataków serca spadało o 19 proc. W przypadku spożycia około 50 gram tygodniowo spadek ten wynosił 14 proc.
Korzystny efekt konsumpcji gorzkiej czekolady zależy od ilości zawartych w niej bioflawonoidów. Działają one antyzakrzepowo, przeciwzapalnie oraz jako antyoksydanty. Prawdopodobnie bioflawonoidy  zmniejszają także koncentrację szkodliwego cholesterolu LDL we krwi oraz powodują trwały spadek ciśnienia – stwierdziła dr Larsson.
Według wcześniejszych badań naukowców z Hershey Center for Health & Nutrition, pracujących pod kierownictwem  dr Debry Miller, pulpa z nasion kakaowca Theobroma cacao, główny składnik czekolady, zawiera antyoksydanty których działanie można zmierzyć używając takich wskaźników jak całkowita zdolność absorpcji wolnych rodników tlenowych (ORAC), łączna zawartość polifenoli w 100 mg suchej substancji (TP) oraz łączna zawartość flawanoli (TF).
Zespół dr Miller porównywał te wskaźniki dla czekolady gorącej w postaci proszku do bezpośredniego spożycia, czekolady gorzkiej w tabliczkach oraz wyciągów suchych z owoców jagód czarnych, żurawiny oraz granatu. Jak wynika z analiz, najwyższą zawartość TP i TF wykazała czekolada gorzka, zaś niższą koncentrację wykryto w żurawinie. W przypadku ORAC najwyższy wskaźnik wykazywała także czekolada gorzka, zaś nieco mniejszy – granat i żurawina. Bardzo niski był poziom TP, TF i ORAC w czekoladzie pitnej, co jak stwierdzili naukowcy można uzasadnić jej procesem produkcyjnym. W jego trakcie następuje proces alkalizacji, likwidujący większość związków czynnych.
Źródło: www.medonet.pl
13 Witamina C

Rola witaminy C jest ogromna w przypadku wielu dolegliwości. Witamina C czyli kwas L-askorbinowy występuje w naturze, w warzywach i owocach.

Witamina C nie jest ani toksyczna ani immunogeniczna czyli nie jest traktowana przez ustrój jako obiekt którego należy zwalczyć. Nie jest alergenem a wręcz przeciwnie, ma potężne działanie antyhistaminowe. Nie podrażnia też żołądka jak robi to np. aspiryna (czyli kwas acetylosalicylowy). Kwas L-askorbinowy rodzi u osób spożywających ją pewne obawy.

 

Jak kwaśny jest kwas L-askorbinowy?

 

Kwas L-askorbinowy jest słabym kwasem (pH=4,2), czyli niewiele mocniejszym od octu. Witamina ta rozpuszczona w wodzie ma kwaśny smak, jednak mniej intensywny niż kwas cytrynowy zawarty w cytrynach czy limonkach.

 

          

                                                                                owoce

 

 

 

 

 

Zacznijmy od jamy ustnej, tam gdzie kwas L-askorbinowy najpierw trafia. Kwas w jamie ustnej jak wiadomo potrafi zaszkodzić powierzchni szkliwa zębów. Napoje gazowane (np. typu Cola) zawierają kwas fosforowy, używany nota bene przez dentystów aby wytrawić ubytek przed założeniem wypełnień. Wszystko zatem zależy od stężenia i od czasu działania kwasu na szkliwo.

Krótkotrwały kontakt witaminy C z powierzchnią szkliwa podobnie jak napicie się kilku łyków napoju gazowanego nie spowoduje natychmiastowych szkód. Po wypiciu roztworu witaminy wystarczy przepłukać starannie usta wodą aby przywrócić prawidłowy odczyn w jamie ustnej (ślina ma działanie alkalizujące, kiedy jemy lub pijemy coś kwaśnego zwiększa się jej wydzielanie: jest to wbudowany mechanizm obronny. Tabletki powlekane lub kapsułki z witaminą C również mogą chronić jamę ustną przed kwasowością ale mają dwie wady: są drogie (porównując do czystego kwasu L-askorbinowego) jak również mają w składzie rozmaite wypełniacze, które obniżać mogą skuteczność substancji aktywnej która nas interesuje, czyli witaminy C. 

 

Jak kwas L-askorbinowy działa na żołądek?

 

Czasem niektórzy ludzie posiadający wrażliwy żołądek mogą odczuwać dyskomfort biorąc duże dawki kwasu L-askorbinowego (np. w celu pozbycia się ostrej infekcji wirusowej zalecana dawka to 1.000-3.000 mg lub więcej co 20 minut), uczucie spowodowane skumulowaniem się kwasowej witaminy w żołądku może przypominać zgagę lub podobne odczucie. Z drugiej strony bardzo wiele osób nie notuje żadnych tego typu problemów nawet przy dawkach rzędu 20.000 mg w ciągu godziny.

Kwas naturalnie obecny w żołądku (kwas solny, HCl) jest kilkadziesiąt razy silniejszy niż kwas L-askorbinowy. Gdy przyjmuje się jednorazowo dużą dawkę witaminy organizm wchłania ją do krwiobiegu stosunkowo szybko, lecz zanim to nastąpi może pojawić się uczucie ciężkości w żołądku. Rozwiązaniem dla osób o wyjątkowo wrażliwym żołądku przyjmujących bardzo duże jednorazowo dawki witaminy C będzie przyjmować buforowaną formę kwasu L-askorbinowego  lub przyjmować witaminę razem z posiłkiem, napojem lub przekąską. Gdy podaż witaminy C zacznie przekraczać możliwości absorpcyjne (czyli nastąpi nasycenie), zacznie ona wiązać wodę w jelitach wywołując efekt przeczyszczający. Jest to sygnał, że organizm jest nasycony witaminą C, wtedy jej podaż należy zmniejszyć (o 20-50%).

 

Czy witamina C zaburza równowagę kwasowo-zasadową organizmu?


Nawet spore ilości witaminy C mogą być przyjmowane bez obaw, ponieważ organizm dysponuje mechanizmem buforującym: aktywnie i w sposób ciągły kontroluje pH krwi (fizjologiczny przedział pH krwi żylnej to 7,32-7,42 zaś krwi tętniczej 7,35-7,45). Nerki regulują kwasowość w organizmie selektywnie w dłuższym okresie czasu (godziny, dni) wydalając albo nadmiar kwasów albo nadmiar pierwiastków zasadotwórczych wraz z moczem.  W krótszym okresie czasu (minuty, godziny) autonomiczny system nerwowy wzmaga częstotliwość oddychania usuwając więcej dwutlenku węgla z krwi, redukując w ten sposób jej kwasowość. Warto nawiasem mówiąc korzystać z tego mechanizmu odkwaszania organizmu przy każdej nadarzającej się okazji, a służy do tego świetnie umiarkowana aktywność fizyczna (spacery, pływanie, rower, taniec, trampolina itd.).

 

 

                                                                                      nordic walking                   

 

Niektóre pokarmy jak wiadomo mogą wywołać zakwaszenie. Przykładowo gdy spożywa się więcej białka niż jest to potrzebne, białko to zostaje zmetabolizowane do kwasu, który następnie jest wydalany przez nerki (w postaci kwasu moczowego). W tym wypadku alkalizujące minerały takie jak wapń i/albo magnez są wydalane razem z kwasem, co zubaża nasze zasoby tych minerałów w organizmie.  Jednakowoż ponieważ witamina C jest słabym kwasem, nasze ciało może tolerować znaczące jej ilości zanim doszłoby do zakwaszenia ustroju.

Pomimo iż witamina C była swego czasu wiązana z powstawaniem kamieni nerkowych nie ma na to żadnych dowodów (w nagłośnionym swego czasu niezbyt poprawnie przeprowadzonym w Szwecji badaniu o charakterze obserwacyjnym, które stało się podstawą do nagłaśniania twierdzeń o szkodliwości witaminy C na nerki, na 23.355 badanych osób stwierdzono kamienie po 10 latach u 31 osób, czyli u 0,15% badanych, grupa ponadto nie miała szczegółowych wytycznych w zakresie diety.

 

 

Formy witaminy C

 

Dostępne na rynku są rozmaite formy witaminy C, najbardziej popularna z nich (choć nie najtańsza) to tabletki lub kapsułki (niektóre o tzw. przedłużonym działaniu), mniej popularna ale zdecydowanie bardziej ekonomiczna to forma sproszkowana, czysta witamina C w postaci krystalicznego proszku. Witamina w proszku jest szybciej absorbowana przez ciało ponieważ szybko się rozpuszcza i asymiluje (tabletki muszą rozpuścić się dopiero w naszym żołądku).

Twórca medycyny ortomolekularnej i laureat dwóch nagród Nobla, wybitny naukowiec Linus Pauling preferował spożywanie czystej witaminy C w formie proszku, również z uwagi na substancje dodatkowe używane przez producentów przy tabletkowaniu witaminy.

 

Witamina C buforowana

Dla osób o wrażliwym żołądku (zespół jelita drażliwego, choroba wrzodowa żołądka, dwunastnicy td.) bardziej odpowiednia może okazać się buforowana witamina C (posiadająca mniej kwasowy odczyn), w postaci związków z innymi pierwiastkami (L-askorbiniany wapnia, sodu, magnezu, cynku, chromu itd.).

Witaminę C można zbuforować domowym sposobem przy pomocy sody kuchennej (wodorowęglan sodu, NaHCO3, najlepiej korzystać z sody CZDA, czyli czysta do analizy). Na każdą miarkę witaminy należy dać połowę miarki sody. Odczekać aż zakończy się reakcja chemiczna (uwolni się dwutlenek węgla), płyn będzie musował jakiś czas. Powstanie związek witaminy C czyli L-askorbinian sodu. Soda kuchenna znakomicie neutralizuje kwasowy odczyn kwasu L-askorbinowego. Należy jednak przyznać, że wraz z jej spożyciem spożywamy także sód, co może być mało korzystne na dłuższą metę. Dlatego buforowanie sodą aczkolwiek jest najprostszym i najszybszym sposobem, to jednak nie jest pozbawiony wad.

 

                                                                                              soda                

 

L-askorbinian wapnia jest kolejną zbuforowaną formą (dostępny w tabletkach), łatwo rozpuszczalną w wodzie, o nieco metalicznym posmaku. Można go również wykonać w domu: na każdą miarkę witaminy C należy wziąć 1/3 miarki węglanu wapnia (CaCO3, kreda, naturalny minerał). Reakcja musowania zajdzie podobna jak z sodą – uwolni się CO2. Jeśli nie macie pod ręką węglanu wapnia można ostatecznie użyć zmielonych na pył dobrze oczyszczonych skorupek jaj (w ponad 90% składających się z węglanu wapnia), jednak płyn należy poddać filtracji jak też i reakcja chemiczna nie zajdzie wzorcowo.

Na każde 1000 mg L-askorbinianu wapnia przypada 110 mg wapnia, zatem i tu należy zachować ostrożność ponieważ zbyt duże spożycie wapnia nie zrównoważone spożyciem magnezu może na dłuższą metę tworzyć zwapnienia w organizmie. Przyjmuje się, że dziennie potrzebujemy średnio 800-1200 mg wapnia i 400-600 magnezu [6], jednak współczesna tradycyjna dieta jest obfita w wapń, a uboga w magnez. Więcej osób cierpi z powodu niedoborów magnezu niż wapnia, szczególnie tych narażonych na stresy, jedzących mało warzyw, biorących leki, pijących dużo kawy itd. W tym wypadku można sięgnąć po askorbinian magnezu w tabletkach, jednak jest to rozwiązanie dosyć kosztowne gdy mamy zapotrzebowanie na większe ilości witaminy C.

Choć askorbiniany są nieco bardziej łaskawe dla wrażliwych żołądków, to jednak ich skuteczność i szybkość działania nie jest taka sama jak czystego kwasu L-askorbinowego, nie sprawdzają się też jako prewencja przed zaziębieniami w takim stopniu jak czyni to oryginał (stąd przeświadczenie wielu osób, że witamina C nie jest żadnym skutecznym środkiem podnoszącym odporność i chroniącym przed przeziębieniem; otóż owszem, jest jak najbardziej skuteczna, ale nie w formie buforowanej tylko oryginalnej.

 

 

Liposomalna witamina C

Dostępna na rynku od niedawna liposomalna (liposferyczna) forma witaminy C (Liposomal/Lipospheric Encapsulated Vitamin C) to bardzo obiecująca postać tej witaminy. Szał na liposomy zaczął się jakiś czas temu najpierw w kosmetyce: substancje aktywne obudowane lipidową otoczką chroniącą ją niczym błona komórkowa, głębiej wnikały w naskórek. W przypadku witaminy C molekuły witaminy są otoczone lipidową otoczką, dzięki czemu dostaje ona „kopa”, a w dodatku nie ma szans aby podrażniła żołądek.

Liposomalna witamina C nie tylko nie ma wpływu na żołądek (nawet najwrażliwszy), ale też ma znacznie zwiększoną biodostępność. Oznacza to, że nawet spore jej ilości, podobne do tych, które normalnie musiałyby już być podawane dożylnie (w przeciwnym razie podane doustnie spowodowałyby wypróżnienie), mogą być w formie liposomalnej podane drogą doustną. Przyjmuje się, że w formie liposomalnej witamina C jest  5-10 razy bardziej przyswajalna niż czysty kwas L-askorbinowy. Oznacza to, że 5 g witaminy „zakapsułkowanej” w liposomach będzie miało efekt 25-50 g witaminy „zwykłej” podanej czy to doustnie czy to dożylnie.

Można  witaminę C liposomalną wykonać w domu posiadając blender i wanienkę ultradźwiękową (domowa myjka ultradźwiękowa służąca do czyszczenia biżuterii).

 

Palmitynian askorbylu

Nazwa brzmi tak egzotycznie, że przeciętny człowiek widząc ją na opakowaniu jakiegoś produktu spożywczego pomyśli, iż jest to jakiś obrzydliwy i na pewno szkodliwy konserwant. Tymczasem to poczciwa witamina C! Połączenie kwasów tłuszczowych z kwasem askorbinowym tworzy palmitynian askorbylu, wykorzystywany jako antyutleniacz w przemyśle spożywczym oraz kosmetycznym. Rozpuszcza się zarówno w wodzie jak i w tłuszczu.

 

Naturalna witamina C

Wielu utrzymuje że najlepszą czy też najbardziej aktywną formą witaminy C jest ta pochodząca z naturalnych źródeł jak acerola czy owoc dzikiej róży. Preparaty z niej są jednak drogie i zawierają stosunkowo niskie dawki.

 

                                                                                              acerola           

 

Wiele osób może uznawać wyższość takich preparatów nad kwasem L-askorbinowym w proszku postrzeganym jako „sztuczny” (w rzeczywistości nie jest wcale taki bardzo sztuczny, ponieważ przy jego produkcji zaprzęga się mikroorganizmy), jednak sam Linus Pauling jak również inni zajmujący się witaminą C naukowcy (w tym jej odkrywca, Albert Szent Gyorgyi) twierdzą, że witamina pochodzenia naturalnego nie jest w niczym lepsza od czystego krystalicznego kwasu L-askorbinowego jaki można zakupić w sklepie chemicznym.

Handlarze suplementami podnoszą również kwestie obecności w ich preparatach bioflawonoidów podnoszących przyswajalność witaminy C. W rzeczywistości w większości tych preparatów ilość bioflawonoidów jest zbyt mała by robić różnicę. Gdy chce się kupić witaminę C w dobrej cenie zawartość bioflawonoidów nie ma znaczenia, o ile jednocześnie spożywa się ich całą masę jedząc żywe, świeże owoce i warzywa czy pijąc wyciskane soki. Dlatego zamiast przepłacać za „naturalne” suplementy wzbogacane bioflawonoidami warto zakupić witaminę w najbardziej ekonomicznej formie proszku i pobierać bioflawonoidy z pożywienia.

 

Jak dawkować witaminę C?


Przyzwyczailiśmy się, że leki należy przyjmować wyliczone co do mikrograma i jakiekolwiek odchylenia od zaleceń lekarza spowodują w ustroju szkody i/lub efekty uboczne. Jednak witamina C nie jest lekiem. Jest substancją witalną, której niedobór skutkuje zaburzeniami aż do poważnego zachorowania włącznie.

Porównywalną witalną substancją jest np. woda. Wiele dolegliwości spowodowanych jest prostu za małą ilością witaminy C w ustroju w stosunku do zapotrzebowania na daną chwilę.

 

Jej odkrywca, Albert Szent-Gyorgi (za to okrycie otrzymał Nobla w latach 30-tych ubiegłego wieku) nazwał ją „molekułą dającą życie” (life-giving molecule) i proponował dla tej substancji inną nazwę – witamina P (jak protekcyjna). Mówił: „Opuszczając dżunglę (ok. 2 miliony lat temu) zatraciliśmy zdolność wytwarzania witaminy C. Współczesna nauka i technologia pozwalają na życie w pełnym zdrowiu również poza dżunglą, oferując witaminę C po 1,5 centa za gram. Aby w pełni korzystać z jej dobrodziejstw powinna ona być substancją domowego użytku i być sprzedawana jak cukier czy mąka w supermarketach, a nie w pigułkach przez aptekarzy.”

To co sugerował nam odkrywca witaminy C to jest to, że w każdym domu oprócz (czy zamiast) wypełnionej cukrem cukierniczki powinna stać obok niej druga – z witaminą C po którą sięgalibyśmy łyżeczką (co jest prawidłowe), zamiast brać jej znikome ilości w tabletce (co nie jest prawidłowe, bo mało komu może zapewnić pełnię zdrowia i długowieczność).

 

 

                                                                                       witamina c                 

 

 

Jeśli więc ktoś mówi Ci, że witamina C jest szkodliwa w ilościach powyżej tylu to a tylu gramów dziennie, że powinieneś przyjmować jej tylko tyle to a tyle i ani grama więcej bo sobie zaszkodzisz, albo że nie powinieneś jej przyjmować powyżej jakiejś tam „normy” to wiedz, że brakuje mu wiedzy na temat czym jest witamina C, jak działa w naszym ustroju i dlaczego jest nam potrzebna, ani jak wyznaczać indywidualne (!) zapotrzebowanie na witaminę C metodą miareczkowania (przyjmowania co 15 minut określonej ilości witaminy aż do wystąpienia objawów nasycenia organizmu), dokonując w ten sposób kalibracji witaminy C, czyli ilości jaką potrzebuje Twój system w tym danym momencie. Witamina C jest bowiem substancją pełniącą tak rozmaite przydatne role, że wymyka się wszelkim z góry ustalonym „normom”. Tu nie obowiązują żadne sztywne normy, dotyczy to również dzieci: niezbyt zdrowe dzieci mają większe zapotrzebowanie na witaminę C niż ich perfekcyjnie zdrowi rodzice.

Kiedy pytasz mnie „Ile przyjmować tej witaminy C?” w zasadzie musiałabym zadać Ci pytanie „a jaki jest Twój okres półtrwania?”. Jeśli nie wiesz jaki jest okres półtrwania witaminy C w Twoim organizmie to nie wiesz ile tak naprawdę jej Twojemu organizmowi potrzeba. To naprawdę duża różnica czy osoba ma okres półtrwania (czyli wchłania połowę podanej dawki) 30 minut czy 30 godzin. Im równowaga ustroju bardziej zaburzona, tym większe ma on zapotrzebowanie na witaminę C. Dlatego człowiek całkowicie zdrowy i posiadający czysty i doskonale pracujący system będzie miał inny okres półtrwania niż człowiek nie całkiem zdrowy (nawet ten czujący się subiektywnie dobrze).

  W/g Dra R. Cathcarta, który spędził całe swoje życie badając witaminę C i aktywnie lecząc nią swoich pacjentów, zdrowy człowiek może jej potrzebować 4-10 g na dobę (4.000-10.000 mg), a człowiek chory nawet kilkadziesiąt razy tyle [5]. Aby dowiedzieć się ile potrzebujesz musisz przeprowadzić kalibrację witaminy C, co oznacza miareczkowanie w celu ustalenia dawki jaka będzie optymalna dla Ciebie w danym momencie. Musisz dowiedzieć się jaka ilość witaminy C spowoduje nasycenie się Twojego organizmu. Dopiero dysponując tymi danymi możesz w skutecznych, a więc prawidłowych, dostosowanych do aktualnych potrzeb Twojego organizmu ilościach przyjmować witaminę C czy to w celach leczniczych przy jakiejś dolegliwości, czy też jako codzienny suplement czy w końcu jako czynnik wiążący toksyczne metale ciężkie aby je bezpiecznie usunąć z ustroju, co znacząco wpływa zarówno na fizyczną witalność jak i jasność umysłu. Oprócz poprawy jakości życia również je wydłuża.

Zwróćmy uwagę na szeroki przedział zapotrzebowania dla ludzi zdrowych: 4-10 gramów dziennie. Czyli jeden zdrowy będzie potrzebował nawet 2,5 raza tyle co inny zdrowy. Witamina C jak widzisz jest jedyną, która tak naprawdę nie trzyma się żadnych norm (typu zalecane spożycie dzienne 60 mg dla każdego jak leci, co jest ilością śmieszną, zapobiegać może co najwyżej wystąpieniu klinicznej postaci szkorbutu) i ma jak wspomniałam bardzo szerokie widełki, które ponadto mogą zmieniać się w zależności od różnych uwarunkowań.

 

                                                                                          proszek witaminy c                       

 

Twoje zapotrzebowanie na witaminę C jest odbiciem Twojego stanu zdrowia. Im bardziej jesteś chory lub nawet na pierwszy rzut oka zdrowy jak ryba lecz przykładowo masz (o czym oczywiście nie masz bladego pojęcia) tkanki zanieczyszczone toksycznymi metalami, których w dzisiejszym powietrzu mamy sporo, tym więcej witaminy C potrzebujesz. Wiele osób nie ma pojęcia jaki NAPRAWDĘ jest stan ich zdrowia dopóki nie przeprowadzi kalibracji witaminy C! Pozornie zdrowi – lecz w rzeczywistości ich okres półtrwania może  być szalenie krótki, kalibracja zamiast dać odpowiedź po kilku miareczkujących dawkach daje ją dopiero po kilkunastu czy więcej.

Mnie najbardziej odpowiada protokół kalibracji opracowany przez Dra R. Jaffe, który opracował go z myślą o detoksykacji organizmu z metali ciężkich (ołów, rtęć, arsen, nikiel, kadm), lecz jest to protokół tak uniwersalny, że może być stosowany w każdej okoliczności. Ten samodzielny test oparty na czasie półtrwania znakomicie określa fizjologiczne i funkcjonalne zapotrzebowanie na witaminę C 

Za kilka dni na witrynie dostępne będzie szersze opracowanie uwzględniające cały protokół Dra Jaffe: jak w sposób prawidłowy przeprowadzić kalibrację, jak się do tego zabrać, na co zwracać uwagę oraz  czy witamina C jest w stanie (i w jaki sposób) bezpiecznie usunąć toksyczne metale ciężkie z naszego organizmu, czy prawdą jest, iż powoduje utratę witaminy B12 i wiele innej cennej wiedzy. Podam też wkrótce opis metody jak wykonać domowym sposobem liposomalną postać witaminy C.

Odnośnie miejsca w którym można zakupić kwas L-askorbinowy w kilogramowym opakowaniu: w aptece niestety nie ma co szukać, tam znajdziesz tylko tabletki czyli gotowe wyroby, ale możecie kupić ją w każdym sklepie sprzedającym odczynniki chemiczne (poszukajcie w Google) lub na Allegro.

Zwracać uwagę należy na 3 rzeczy przy zakupie (dokładnie w tej kolejności):
1) czy nazwa brzmi „Kwas L-askorbinowy” (zwracać uwagę na formę L i numer CAS 50-81-7 i numer WE 200-066-2 identyfikujące substancję),
2) czy ma oznaczenie CZDA (czysty do analizy), ten spożywczy nie jest bowiem tak czysty jak CZDA (ma ok. 1 % zanieczyszczeń, choć jest trochę tańszy),
3) w jakim kraju został wyprodukowany: moja jest z polskiej firmy Stanlab, która importuje ją z Chin, będących obecnie światowym potentatem w produkcji witaminy C (jak również innych surowców farmaceutycznych) i odsprzedają innym podmiotom swoją technologię produkcji w ramach licencji. W tym artykule wyjaśniłam dlaczego ta importowana z Chin jest właśnie najlepsza, oprócz tego, że atrakcyjna cenowo (chodzi o technologię produkcji opracowaną przez właśnie chińskich naukowców): http://www.akademiawitalnosci.pl/qa-001-najczestsze-pytania-na-temat-witaminy-c/

Odniesienia:

[1] Hickey S, Saul AW (2008) Vitamin C: The Real Story, the Remarkable and Controversial Healing Factor. ISBN-13: 9781591202233

[2] Pauling L (1986) How to Live Longer and Feel Better, by Linus Pauling (Revised version, 2006) ISBN-13: 9780870710964

[3] Handbook of Chemistry and Physics (2004), CRC Press, ISBN-13: 978-0849304859

[4] http://www.doctoryourself.com/megakid.html (Ideas on how to get children to take vitamin C.)

[5] Cathcart RF (1981) Vitamin C, titrating to bowel tolerance, anascorbemia, and acute induced scurvy. Med Hypotheses. 7:1359-1376.

[6] Dean C (2006) The Magnesium Miracle. (2006) ISBN-13: 9780345494580

[7] http://www.doctoryourself.com/kidney.html

[8] http://www.doctoryourself.com/gums.html (Healing gums with buffered ascorbate.)
See also: Riordan HD, Jackson, JA (1991) Topical ascorbate stops prolonged bleeding from tooth extraction. J Orthomolecular Med, 6:3-4, p 202. http://www.orthomolecular.org/library/jom/1991/pdf/1991-v06n03&04-p202.pdf or http://www.doctoryourself.com/news/v3n18.txt

[9] http://lpi.oregonstate.edu/infocenter/vitamins/vitaminC/vitCform.html (Information about different forms of vitamin C)

[10] http://www.doctoryourself.com/bioflavinoids.html

 Przydatne linki:

http://orthomolecular.org/resources/omns/v05n10.shtml

http://lpi.oregonstate.edu/infocenter/vitamins/vitaminC/

http://www.doctoryourself.com/

http://www.vitamincfoundation.org/

http://www.naturalnews.com/vitamin_C.html

 

Powyższa treść pochodzi ze strony www.AkademiaWitalnosci.pl