8 NASZE BOGATE ŻYCIE WEWNĘTRZNE


flora-jelitowa

Używa się często terminu „flora jelitowa”. Ale czy zastanawialiśmy się kiedyś, co się pod tym terminem kryje? A kryją się sprawy fascynujące.

Jest to cały bogaty świat z walką o władzę, terytoria, przetrwanie, z wojną chemiczną i produkcją środków zagłady. Jest tam również zgodne współżycie z poszanowaniem praw innych współmieszkańców.

I dopóki to zgodne współżycie przeważa, wszystko jest w porządku, bo wynika z tego współpraca z organizmem gospodarza, czyli człowieka. Jednak, gdy flora jelitowa zmienia skład i zaczyna działać na naszą niekorzyść, skutki mogą być opłakane. A niestety, trzeba przyznać, że czynimy sporo, aby prawidłowe stosunki zakłócić.
O roli flory jelitowej wiemy już bardzo dużo i badacze zgadzają się co do tego, że jest to rola zdumiewająco wszechstronna i bardzo ważna dla prawidłowego rozwoju i funkcjonowania organizmu człowieka.
Jelita ludzkie są siedliskiem wielu gatunków drobnoustrojów. Można je bardzo umownie podzielić na dwie grupy: niezbędne dla zdrowia gospodarza oraz, w zasadzie nieszkodliwe, spełniające nawet pożyteczne funkcje, ale nie koniecznie potrzebne.
W grupie bakterii przyjaznych bardzo ważną rolę spełniają między innymi u dorosłych Lactobacillus Acidophilus, a  u niemowląt Bifidobacterium Infantis. Są one istotnym czynnikiem w syntezie witamin z kompleksu B, w przeróbce węglowodanów (między innymi produkują laktazę) oraz białek i tłuszczów. Obniżają poziom cholesterolu (poprzez udział substancji wydzielanych przez komórki przyjaznych bakterii w jego przemianach), co z kolei wpływa na utrzymanie prawidłowego poziomu hormonów płciowych. Nie jest wykluczone, że zaburzenia tego toru metabolicznego mają też związek z powstawaniem osteoporozy z uwagi na udział hormonów płciowych w procesie prawidłowego odkładania wapnia.
Do bardzo ważnych zadań spełnianych przez przyjazne bakterie jelitowe należy odtruwanie wątroby poprzez neutralizowanie szkodliwych substancji w jelitach. Chroni to wątrobę i cały organizm przed przedostawaniem się ich do krwioobiegu. Wątroba to nasza główna „stacja oczyszczania”, a niestety coraz więcej osób narzeka na jej niesprawne działanie. Stąd już tylko krok do „humorów wątrobowych” i ogólnie złego samopoczucia. I kto by pomyślał, że pogodne usposobienie może mieć źródło w jelitach?
Niesłychanie ciekawe i budzące wielkie nadzieje są prace nad wpływem dobroczynnych szczepów bakterii na nowotwory. Okazuje się, że nasza przyjazna flora jelitowa ma zdolność neutralizowania czynników przedrakotwórczych, zanim zdążą się one przekształcić w rakotwórcze. Już samo to wystarczy, aby o nią dbać. Ale to nie wszystko. Prace prowadzone przez dra Bogdanowa w Bułgarii oraz prace innych uczonych dowodzą niszczącego wpływu na komórki nowotworowe substancji, wydzielanych przez komórki dobroczynnych szczepów. Trzeba przy tym podkreślić, że komórki zdrowe nie ulegają zniszczeniu. Prowadzono szeroko zakrojone prace na zwierzętach, a w latach sześćdziesiątych również i na beznadziejnych przypadkach u ludzi. Wyniki były bardzo obiecujące. Na razie są to jednak tylko badania.
Prawidłowa flora jelitowa pomaga w szybkim usuwaniu z organizmu promieniotwórczego strontu, a przez to w zwalczaniu skutków napromieniowania. Interesujące doświadczenie przeprowadził dr Shahani. Napromieniowaną grupę myszy podzielono na dwie części. Połowę kontrolną żywiono normalnie. Połowa doświadczalna dostawała dodatkowo mleko z Acidophilusem. Grupa kontrolna urodziła duży procent zdeformowanych mysząt. W grupie doświadczalnej (otrzymującej Acidophilusa) myszęta rodziły się zdrowe.
Pozytywna rola prawidłowej flory jelitowej w zwalczaniu zatruć pokarmowych jest oczywista. Należy też podkreślić jej właściwości przeciwwirusowe i przeciwgrzybicze, a o jej roli w zakażeniach drożdżami będzie mowa dalej. Bakterie z rodziny Acidophilus i pokrewne im, utrzymują kwasowy odczyn w jelitach, nie dopuszczając w ten sposób do nadmiernego rozwoju bakterii niepożądanych, a Bifidobacterium Infantis wspomaga też przyrost wagi u niemowląt. Należy wspomnieć, że ilość tych dobroczynnych drobnoustrojów w przewodzie pokarmowym niemowląt karmionych piersią znacznie przewyższa ich ilość w przewodzie pokarmowym niemowląt karmionych sztucznie. Bez względu na to jak „idealne” są stosowane mieszanki.
U dorosłych głównym składnikiem flory jelitowej jest Lactobacillus Acidophilus i inne gatunki Acidophilusa. Jest ich bardzo wiele i umownie będziemy je nazywać po prostu Acidophilus nie wdając się w dokładne różnicowanie gatunków i szczepów.
Oprócz Acidophilusa działa w naszych jelitach wiele innych bakterii. Zachowanie ich można przyrównać do zachowania ludzi. Niby to wielcy przyjaciele, a niech tylko coś się zmieni – odwracają się do nas, a nawet zaczynają działać na naszą szkodę. Nieraz tak się dzieje z saprofitami. W normalnych warunkach są to organizmy zupełnie nieszkodliwe, ale niech tylko jakiś czynnik hamujący ich rozwój ulegnie zachwianiu – już mamy paskudną infekcję.
Obecnie jednak należy przypuszczać, że prawdziwą plagą XXI wieku będą wcale nie bakterie, ale drożdże i grzyby. Taką bardzo niebezpieczną drożdżycą jest Candidosa. Wywołuje ją Candida Albicans (Monilia Albicans), będąca jednym z saprofitycznych składników flory jelitowej człowieka. Tak jak wszelkie drożdże, Candida zwykle rozmnaża się przez pączkowanie, ale w pewnych warunkach wytwarza coś w rodzaju grzybni – długie nici, zdolne do przenikania przez ściany tkanek i narządów. Trzeba tu dodać, że znamy już ponad 80 gatunków Candidy, i że różne gatunki „preferują” różne narządy.
Brzmi to bardzo dziwnie i katastroficznie. Wszyscy znamy drożdże z codziennego życia, wiemy jak są pomocne w gospodarstwie domowym, w przetwórstwie spożywczym, a ostatnio wiele osób chwali sobie przyjmowanie tabletek drożdżowych, będących doskonałym źródłem witamin i składników mineralnych. Z tymi pozytywnymi ocenami Candida nie ma nic wspólnego. Sięgając do porównań ze świata zwierzęcego – Candida to drożdże tygrysy! Podstępne, inteligentne i skrycie działające, niesłychanie groźne i niebezpieczne. Na dodatek umiejące się wspaniale maskować.
Co nasza nowa znajoma może zaatakować w ludzkim ustroju? Praktycznie wszystko. Ponieważ działa nie tylko miejscowo, ale i ogólnie (poprzez toksyny), może spowodować nawet dolegliwości układu nerwowego i zaburzenia psychiczne. W krajach rozwiniętych liczbę osób cierpiących na schorzenia spowodowane przez Candidę ocenia się na 30% populacji. Nie jest to mało. Ulubionym jej miejscem rozwoju są błony śluzowe pochwy, jamy ustnej, pęcherza moczowego i oczywiście jelit, ale poprzez swe długie nici Candida może opanować niemal każdy organ. Znane są w literaturze medycznej przypadki śmiertelnej grzybicy lub drożdżycy płuc.
Często pierwszym sygnałem patologicznego rozrostu Candidy jest długotrwała uporczywa biegunka po doustnej kuracji antybiotykami.
Kiedy czyta się wymienione prze dr dr Throwbridge, Truss, Lorenzani (i innych) schorzenia spowodowane przez Candidę włos się jeży na głowie! Mamy tu ze strony przewodu pokarmowego: niestrawność, gazy, mdłości, wzdęcia, bóle brzucha, biegunki lub odwrotnie – zaparcia, obłożony na biało język, świąd odbytu, złe wchłanianie składników pokarmowych. Wszystkie możliwe alergie z nietolerancją substancji chemicznych i dymu tytoniowego włącznie. Z chorób kobiecych: zapalenie i świąd pochwy, zakłócenia miesiączkowania, PMS, bezpłodność. Poza tym zawroty i bóle głowy, sztywność stawów, reumatyzm, problemy seksualne, zmniejszenie a nawet zanik popędu płciowego, zmęczenie, ospałość, kruche i zabarwione na brązowo paznokcie, uporczywy trądzik, wypryski na skórze, zaburzenia widzenia (zamazane widzenie), chronicznie zły humor, autyzm (!), minimalne uszkodzenie mózgu, nadpobudliwość, niepokój, depresję i inne zaburzenia umysłowe, choroby psychiczne, astmę i inne schorzenia układu oddechowego – oraz wiele innych. Co więcej, następstwem uszkodzenia przez toksyny Candidy mogą być i takie choroby jak stwardnienie rozsiane, reumatyczne zapalenia stawów, myastenia gravis, schizofrenia a nawet śmierć wskutek rozsianego zakażenia Candida Albicans. Uszkodzenie układu odpornościowego otwiera też wrota takim zakażeniom jak AIDS. Ale też i odwrotnie – AIDS ułatwia Candidzie opanowanie nieodpornego organizmu. Prawdopodobnie najniebezpieczniejszą cechą Candidy jest właśnie niszczące działanie jej toksyn na układ immunologiczny. Rozwijające się w nieodpornym organizmie choroby maskują obecność Candidy, a nieskuteczne leczenie wspomaga jej dalszą inwazję.
Mówiliśmy już, że Candida działa podstępnie. To prawda. Badania kliniczne i laboratoryjne u chorych na Candidozę nie odbiegają zwykle od normy. Tymczasem pacjent jest chory – często bardzo chory. Zdarza się, że właściwą diagnozę stawia dopiero anatomopatolog (lekarz wykonujący sekcje).
Życie osób z Candidozą nie jest godne zazdrości. Objawy często naśladują jakąś znaną chorobę – tylko leczenie jej nie przynosi żadnej poprawy lub tylko chwilową. Pół biedy, jeśli objawy są widoczne, bo wtedy nie można pacjentowi powiedzieć, że to tylko hipochondria. Ale ile osób jest traktowanych jak chorzy z urojenia lub, jak w USA, wysyłanych do psychiatry, który też nie jest w stanie pomóc. Takich „trudnych” pacjentów miewają lekarze wszystkich specjalności. Nie można oczywiście powiedzieć, że każdy trudny do wyjaśnienia przypadek to sprawka Candidy, ale pewien ich odsetek ma na pewno taką przyczynę.
Inwazja Candidy przybiera czasem zupełnie nieprawdopodobne formy. W literaturze medycznej znany jest przypadek Charlesa Swaart`a. Biedny Charlie był niemal bezustannie pijany. Problem polegał na tym, że Charlie nigdy nie pił alkoholu. Ale kto miał w to uwierzyć, kiedy poziom alkoholu we krwi delikwenta przekraczał grubo dozwolone granice, oddech był przesycony jego zapachem, a o zachowaniu – lepiej nie mówić. Niedola nieszczęsnego człowieka trwała długie lata. Kolejne wymówienia z pracy, sprawy za prowadzenie wozu po pijanemu, wstyd przed sąsiadami, gdy padał nieprzytomny przed drzwiami domu nie mogąc trafić kluczem do zamka. Obserwacje w szpitalach nie dawały odpowiedzi. Stwierdzano: pacjent na pewno pije, ale robi to tak sprytnie, że nie można go przyłapać. Po wielu latach przyszło jednak wybawienie. Z Japonii. Tam przed jakimś czasem zdarzył się podobny przypadek. Powód? Rozrost Candidy w żołądku. Wiadomo, że drożdże fermentują węglowodany. Wiadomo, że z fermentacji powstaje alkohol. Dieta powszechna w USA to dieta obfitująca w rafinowane węglowodany, stanowiące doskonałą pożywkę dla drożdży. Wprawdzie Charlie Swaart miał jeszcze wiele problemów, między innymi ze sprowadzeniem leków, ale w końcu jego niezwykła historia zakończyła się happy endem. Inaczej nie trafiłby do literatury medycznej no i do końca życia niezasłużenie uważany byłby za wstrętnego alkoholika.
Dlaczego Candida (na szczęście dla nas) atakuje tylko niektóre osoby? Jakie są przyczyny jej inwazji?
Zwykle momentem wyzwalającym gwałtowny wzrost Candidy jest dłuższa kuracja antybiotykami. W trakcie takiej kuracji kolonie Acipdophilusa, znajdujące się w jelitach, ulegają zniszczeniu i powstaje pole dla nieograniczonego rozrostu Candidy. Jednak przyczyn jest więcej. Są one tylko mniej zauważalne, ponieważ mowa tu o czynnikach działających dłużej i wolniej.
Jedną z tych przyczyn i to bardzo ważną jest odżywianie.
Powszechny w tzw. krajach cywilizowanych model odżywiania powoduje kompleksowe niedożywienie.  Nie jest to niedożywienie, jakie znamy z reportaży telewizyjnych przedstawiających głodującą ludność krajów Trzeciego Świata. Tam występuje głód. Niedobór białka i kalorii, co nieuchronnie prowadzi do krańcowego wyniszczenia i śmierci. Zupełnie inny model niedożywienia jest powszechny w zamożnej części świata. Tutaj mamy do czynienia z groźnym w następstwach zachwianiem stosunków składników odżywczych. Z nadmiarem białka i kalorii, a niedoborem witamin i pierwiastków mineralnych. Skutki takiej sytuacji nie dają o sobie znać natychmiast. Ale czas działa na naszą niekorzyść, a zmiany następują w podstawowym dla zdrowia układzie immunologicznym, czyli odpornościowym. Jest to nie do końca jeszcze poznany skomplikowany i rozbudowany układ czynników chemicznych i wielu rodzajów komórek. Substancje chemiczne spełniają m.in. funkcje sterowania, nadawania i przenoszenia sygnałów i rozkazów. Komórki spełniają różnorodne zadania. Nie będziemy się tu zagłębiać w tajniki budowy i zadań naszego systemu immunologicznego. Napisano na ten temat wiele prac. Chciałam tylko podkreślić, że jest to układ stojący na straży naszego zdrowia i jego sprawne działanie jest dla nas rzeczą podstawową. Tymczasem znane są już dziś choroby tzw. autoimmunologiczne, które powstają, gdy zdolność rozpoznawania obcych substancji zawiedzie i komórki układu immunologicznego zaczynają niszczyć komórki własnego ustroju.
Wiadomo, że każdy materialny układ zużywa się i że trzeba zużyte części zastępować. I w ludzkim organizmie wszystkie te składniki biorą się z czegoś. Dostarcza ich żywność. Tymczasem niedożywienie jest coraz powszechniejsze. Widomym tego dowodem na ulicach zachodnich miast są monstrualnie otyłe, i mimo używania reklamowanych środków przeciwtrądzikowych, obsypane krostami nastolatki. Ale proszę spojrzeć na to co jedzą. Wszystkie możliwe gotowe produkty spożywcze z chipsami i hamburgerami na czele. Owoce, warzywa – a kto by tym sobie zawracał głowę! Może brudne? A tu mamy puszkę sterylnie czystej coli! Bo w związku z osłabieniem układu odpornościowego Zachód jest opanowany lękiem przed bakteriami. Bardzo pochwalam czystość. Ale ten histeryczny lęk przed zakażeniem jest naprawdę zjawiskiem patologicznym. Nie wszystkie bakterie są szkodliwe. Wiemy już, że są i takie bez których nasze życie nie jest możliwe. Tymczasem niszczy się wszystko co na drodze i pogarsza i tak już złą sytuację.
Mówiliśmy już poprzednio, że często powodem nagłego rozrostu Candidy jest kuracja antybiotykami. Niestety, antybiotyków nadużywa się. Często, w celu skuteczniejszego działania, podaje się preparaty o szerokim zakresie działania. Mówiąc obrazowo – zamiast dobrze wymierzyć w określony cel, pokrywa się ogniem artyleryjskim całą okolicę, niszcząc wszystko co żyje. No i mamy skutki. Wygaszona infekcja, ale i zniszczona flora jelitowa. A tę florę wcale niełatwo odbudować. I tak jedna, druga, trzecia kuracja antybiotykami – a infekcje w organizmie o zmniejszonej odporności nie dają na siebie czekać – i w naszych jelitach zaczynają się dziać rzeczy niebezpieczne. Oczywiście niebezpieczne dla nas i dla przyjaznych nam bakterii. Natomiast dla Candidy są to warunki wprost wymarzone.
Dalsze przyczyny osłabienia układu odpornościowego, a rozrostu Candidy to stres, nagłe zmiany warunków, np. klimatu, trybu życia itp.
Do czynników ułatwiających rozrost Candidy należą też: stosowanie pigułki antykoncepcyjnej (zakłócenie czynności układu hormonalnego), leki z grupy sterydów, przeciwnowotworowe, antyalergiczne, antyreumatyczne, zaburzenia czynności nadnerczy i innych ogniw układu hormonalnego, infekcje bakteryjne, wielokrotne ciąże, cukrzyca, alkohol, papierosy, wszelkie cywilizacyjne zanieczyszczenia środowiska. Bo jak pisze dr Trowbridge: drożdżyca wyrasta z nowoczesnej  technologii. Natomiast u niemowląt niebezpieczeństwo stanowi sztuczne karmienie. Jedynie pokarm matki chroni je przed rozrostem Candidy.
Kiedy należy brać pod uwagę możliwość candidozy? Zacznijmy od dzieci. Na pierwszy plan wysuwają się oczywiście wielokrotne kuracje antybiotykami, po których dziecko nie może dojść do siebie, a infekcja uporczywie powraca. Dotyczy to zwłaszcza nawracających infekcji górnych dróg oddechowych, ale może to być też astma i inne alergie, infekcja układu pokarmowego lub moczowego, moczenie nocne, trudności w uczeniu się, zaburzenia zachowania, zmienność nastroju, płaczliwość, agresywność.
U dorosłych do tej listy dochodzą: nie poddające się leczeniu zapalenia jajników, jajowodów, pochwy (z charakterystyczną serowatą wydzieliną), zapalenie prostaty, problemy seksualne, jak zmniejszenie lub zanik libido bez konkretnej przyczyny. Schorzenia psychiczne, reumatyczne, i niestety, wiele innych. Mówiliśmy już, że Candida może zaatakować niemal każdy organ.
Oczywiście powodów złego samopoczucia, może być wiele, ale jeśli odwiedzamy coraz to innych lekarzy i żaden nie jest w stanie nam pomóc, jeśli nie można znaleźć nic konkretnego, a czujemy się chorzy, jeśli kolejne kuracje nie przynoszą wyraźnego skutku, to Candida jest sprawą, którą warto brać pod uwagę.
Zawsze lepiej zapobiegać niż leczyć. W przypadku Candidy nie jest to wcale takie trudne. Wystarczy rozsądny, naturalny sposób odżywiania się, aby utrzymać zdrową florę jelitowa, a to jest gwarancją utrzymania Candidy w ryzach. Jeśli wyeliminujemy z diety węglowodany rafinowane i inne szkodliwe czynniki, to nie musimy się obawiać inwazji drożdży, jeśli zdarzy się nam (nie za długa!) kuracja antybiotykami.
A jeśli Candida już jest powodem złego stanu naszego zdrowia, to też nie należy opuszczać rąk. Wprawdzie dieta będzie tu dosyć ścisła, ale przy odrobinie dyscypliny da się ją zaakceptować. Poza tym to przecież tylko na pewien okres.
Dieta zwalczająca Candidę, podana przez Trowbridge`a, dzieli się na cztery etapy. Podaję ją w wersji nieco zmodyfikowanej, uwzględniającej polskie warunki.
  
Etap I

Jest okresem dużych ograniczeń i nie powinien trwać dłużej niż 3-4 tygodnie. Bardzo poważnym ograniczeniem jest tu eliminacja wszystkich owoców, oprócz pomidorów, ogórków, bakłażanów i słodkiej papryki, które choć są owocami, traktuje się jak warzywa. Bakłażany i paprykę przesunęłabym do drugiego etapu, bo są to produkty bardzo ekspansywne.CO WIĘC MOŻNA JEŚĆ W I ETAPIE?

Wszystkie gatunki mięsa i ryb, ale w postaci świeżych produktów przyrządzonych w domu. Można jeść jajka. No i całe bogactwo warzyw. Botwina – nie buraki, cebula, wszystkie gatunki dyni, czyli kabaczki, patisony, cukinie, fasolka szparagowa, wszystkie gatunki kapusty z wyjątkiem brukselki, marchew, ogórki, pietruszka, pory, rzodkiew, różne gatunki zielonej sałaty, seler, szparagi, szpinak. Kiełki lucerny czyli alfa-alfa. Zakazane zaś są na tym etapie takie przysmaki jak ziemniaki, kawa, czarna herbata i cukier. Można natomiast pić herbatę ziołową i zieloną. Ważnym składnikiem tej diety jest mleko zsiadłe, a jeszcze lepiej „żywy” jogurt, czyli z żywymi bakteriami. Mleko słodkie jest absolutnie zabronione. I od razu na tym etapie trzeba wprowadzić do jadłospisu czosnek i oliwę z oliwek, gdyż są to dwie rzeczy, których Candida nie znosi.

II ETAP 

Dochodzą: brukselka, bakłażany, różne gatunki grochu (ale nie fasoli), salsefia i ziemniaki. Poza tym awokado, a z typowych owoców wszelkie gatunki melonów i arbuzów. Kiełki można już wzbogacić o pszenicę. Dochodzi też kukurydza (ale nie z puszek), ryż – najlepiej ciemny, olej słonecznikowy i kukurydziany. Można zacząć używać przypraw, dozwolony jest pyłek pszczeli, a z produktów zwierzęcych sery: edamski, gouda, ricotta, sery śmietankowe.

ETAP III

Rozszerza listę o buraki, różne fasole, soczewicę, ziarna: jak grykę, jęczmień, proso, pszenicę (kasze i mąkę z pełnego przemiału). Orzechy: migdały, orzeszki bukowe (trzeba zacząć robić konkurencję dzikom!), kasztany, orzechy laskowe, peanuts. Z owoców można już jeść: agrest, ananasy, brzoskwinie, czarne jagody, cytryny, jabłka, limony, owoce dzikiej róży, truskawki, żurawiny. Z serów: twaróg, cheddar, parmezan, mozzarella. No i wreszcie można się napić kawy – ale jeszcze gorzkiej.

ETAP IV

Rozszerza dietę dalej. Z owoców dochodzą: banany, czereśnie, daktyle, figi, grapefruity, gruszki, jeżyny, kiwi, maliny, mango, morele, nektarynki, orzechy kokosowe, pomarańcze, porzeczki, rodzynki, śliwki, winogrona, wiśnie. Wzbogacają nasz jadłospis zakazane dotąd grzyby. Z orzechów można już dodać kashew, cola, pecan, pistację, orzechy włoskie. No i nareszcie coś dla łakomczuchów: cukier i miód! A nawet drożdże piekarskie i piwne, czekolada i kakao, no i marynaty. Można sobie nawet pozwolić na odrobinę sera z fermentacji bakteryjnej lub pleśniowej jak: brie, blue-blue, brick, camembert, ementaler, gorgonzola, gruyere, limburger, muenster, port la salut, rocquefort, stilton, swiss itp.
Po zakończeniu IV etapu można już jeść właściwie wszystko, ale w granicach diety naturalnej. Nie istnieją dla nas konserwy, produkty przetwarzane, barwione, utrwalane, o przedłużonej trwałości, sztuczne itp. To można jeść bardzo rzadki, w wyjątkowych okazjach. Trzeba też pamiętać, aby produkty z etapu III, a zwłaszcza IV, stanowiły mały procent jadłospisu i aby nie powtarzały się co dzień.
Z uzupełnień pokarmowych zalecany jest dobry, wszechstronny preparat witaminowo – mineralny, zawierający koniecznie dużą dawkę witaminy C z bioflawonoidami, kompleks witamin B oraz pierwiastków mineralnych Ca, Fe, Mg, Se, Zn. Nie może to być preparat do którego produkcji używano drożdży. Preparaty wolne od drożdży mają specjalne oznaczenia. Według niektórych źródeł bardzo skuteczny w zwalczaniu Candidy jest propolisŹródło: Candida Albicans - Rozdział 5  z "Alchemii Zdrowia" wydanej przez "Twój Styl" w  roku 1994; Żywia Pląskowska

 


Powyższa treść pochodzi ze strony www.AkademiaWitalnosci.pl